Zupełnie inaczej wyglądają sprawy polskie z perspektywy ponad 6 tysięcy kilometrów, widziane z innego kontynentu. Ten znaczny dystans fizyczny pozwolił mi osiągnąć również dystans emocjonalny. Bardzo wiele spraw promowanych w mediach stało się mniej znaczących, żeby nie powiedzieć : zupełnie bez znaczenia. Dystans do tej gmatwaniny informacyjnej pozwolił mi wyciszyć emocje, co z kolei dało możliwość bardziej racjonalnego spojrzenie na otaczającą mnie rzeczywistość.
REKLAMA
Będąc daleko od Polski nie słuchałem radia, nie oglądałem telewizji, nie czytałem polskiej prasy. Od czasu do czasu zaglądałem jedynie do internetu, w ten sposób będąc na bieżąco z tym, co ważne. Stosunkowo szybo uświadomiłem sobie, że pozbawiłem się charakterystycznych emocji, angażujących mnie w śledzenie wydarzeń nagłaśnianych przez media. Miałem poczucie jak gdybym wyzwolił się z jakiegoś nałogu. Zrozumiałem jak byłem sterowany przez media, jak wciągały mnie w różne wydarzenia, abym tylko koncentrował na nich uwagę. Często były to wydarzenia nie mające znaczącego wpływu na otaczającą mnie rzeczywistość, a jedynie będące wyrazem głębokich kompleksów ludzi, którzy brali w nich udział. Dotarło do mnie jak byłem wciągany w śledzenie jałowych dyskusji, krytykanctwo i prowokacje.
Mam głęboką nadzieję, że po tych refleksjach łatwiej mi będzie odróżnić to, co naprawdę ważne, od tego co stanowi tylko formę bez znaczących treści.
