Wczoraj z dużą zmiennością uczuć słuchałem w radiu Maryja wystąpienia prof. dr hab. Bogusława Wolniewicza. Profesor używając swojego naukowego autorytetu uzasadniał, że telewizja Trwam ma ponad 10 mln zwolenników oraz wzywał do udziału w manifestacji 29 września b.r. Słuchając jego wystąpienia poczułem najpierw zdziwienie, niedowierzanie, a potem sprzeciw.
REKLAMA
Profesor Wolniewicz jako podstawę swoich wyliczeń przyjął liczbę 2,5 mln. To wszyscy ci , którzy złożyli swoje podpisy na liście poparcia dla telewizji Trwam. Ludzi tych określił jako śmiałych. Następnie wygłosił tezę, że na jednego śmiałego przypada trzech nieśmiałych. Uzasadnił przy tym, że ich nieśmiałość w wielu przypadkach jest uzasadniona warunkami w jakich żyjemy. Jak stwierdził profesor żyjemy w państwie policyjnym i być może wielu obawia się, że zostaną gdzieś odnotowani. I dalej profesor wyliczał, że 3 x 2,5 daje 7,5 mln nieśmiałych. Do tej liczby dodał 2, 5 mln śmiałych, co w sumie daje 10 mln. Z dużą dozą pewności w głosie naukowiec zapewniał, że co najmniej tylu jest zwolenników telewizji Trwam.
Pozostawię to bez komentarza, gdyż mając tylko tytuł magistra nie czuję się na siłach, aby podjąć polemikę z profesorem doktorem habilitowanym. Być może są jakieś naukowe przesłanki, które potwierdzają wygłoszoną przez profesora zależność pomiędzy śmiałymi i nieśmiałymi. Zgłaszam jednak zdecydowany sprzeciw wobec słów prof. Wolniewicza, który wzywał „wszystkich, którym jest droga wolność w Polsce”, do udziału w manifestacji 29 września w Warszawie, wysuwając argument, że jest ona „przeciwko zniewoleniu polskiego narodu”. Każdy ma prawo do takich poglądów jednak wygłaszanie ich publicznie, przy wykorzystaniu do tego swojego naukowego autorytetu, pogłębia i tak już bardzo silne podziały w naszym kraju. Podziały, w których dominuje nie tylko wzajemna niechęć, ale i agresja. Być może profesor nie wie, że taki klimat nie służy rozwiązywaniu problemów, szukaniu najlepszych rozwiązań dla Polski. Być może profesor w sowich naukowych dociekaniach nie dotarł do myśli głoszonych przez Jana Pawła II, który mówił „ dążcie do miłości”.
Piszę to jako ten „śmiały”. I nie jestem sam, gdyż stosując logikę profesora, jest nas co najmniej czterech.
