Wczoraj o 16.30 siadłem przed telewizorem, aby obejrzeć zapowiadane od rana obrady sejmu. Sądziłem, że smoleńska tragedia i fatalny w skutkach błąd w identyfikacji zwłok, narzuci stosowny do poruszanego tematu język debaty, w którym będzie dominowała powaga. Niestety czas pokazał jak bardzo się pomyliłem. W chwili kiedy Ruch Palikota opuszczał salę obrad, ja powinienem wyłączyć telewizor. To co oglądałem po raz kolejny wzbudziło we mnie refleksję : czy jest jakaś granica pomiędzy grą polityczną, a paranoją ?
REKLAMA
Pytanie to stawiam specjalistom od ludzkich zachowań. Jako wyborca chciałbym mieć wiedzę na temat zachowań, które są przejawem zaburzeń psychicznych. Chcę być świadomym wyborcą. Stąd chciałbym potrafić odróżnić tych kandydatów na posłów, których charakteryzuje w pełni sprawna psychika, od tych mających problemy z własnymi emocjami, motywacjami i sposobem postrzegania rzeczywistości. Daleki jestem od tego, aby deprecjonować ludzi, których predyspozycje psychiczne są zaniżone, gdyż nie to stanowi o wartości człowieka. Jednak pełnienie tak ważnej roli jak rola posła wymaga określonych kompetencji, w tym tych psychicznych. Nie wiem, czy kiedykolwiek będzie możliwe wprowadzenie obowiązkowych badań stanu psychiki kandydatów na posłów, dlatego dziś tak bardzo potrzebna jest przynajmniej ogólna wiedzy o tym, na co zwrócić uwagę. Wierzę w psychologów i czekam, że nauczą nas wyborców jak odróżnić grę polityczną od paranoi.
