Z dużym zainteresowaniem oczekiwałem na sobotnią manifestację pod hasłem „Obudź się Polsko” . Uznając, że być może tylko telewizja Trwam przekaże jej klimat oraz wszystko to, co ważne, stąd to ona stała się dla mnie podstawowym źródłem informacji . Usłyszałem, że z racji tego, iż nie utożsamiam się z głoszonymi tam hasłami, nie jestem ani Polakiem, ani katolikiem.

REKLAMA
Zrobiło mi się przykro. Tysiące osób kierowanych przez moderatorów wykrzykiwało „ tu jest Polska”, a je nie tylko, że nie byłem tam fizycznie, to jeszcze nie utożsamiałem się z większością postulatów uczestników marszu. Jako osoba otwarta na każdą informację zwrotną zrobiłem szybki rachunek sumienia : pracuję, uczciwie płacę podatki. Nie myślę w kategoriach „ja” tylko „my”, stąd udzielam się społecznie na rzecz społeczności, w której mieszkam. Na każde narodowe święto wywieszam polską flagę. Kiedy tylko dowiedziałem się o tragedii smoleńskiej w pierwszym odruchu wywiesiłem ją przewieszając kirem. Już od dzieciństwa (a był to czas „jedynie słusznego systemu”), dzięki ojcu , miałem świadomość wagi takich dat jak 3 maja i 11 listopada. Przed 1989 rokiem uczestniczyłem w mszach za ojczyznę, gdzie ze ściśniętym gardłem śpiewałem „Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie”. A mimo to, według uczestników sobotniego marszu, nie jestem prawdziwym Polakiem.
Co prawda nie w każdą niedzielę uczestniczę w mszy św., ale w codziennym życiu bardzo bliski jest mi dekalog. Często sięgam do Biblii oraz Katechizmu, które zajmują ważne miejsce w mojej biblioteczce. Miłość do bliźniego to moja największa wartość, która kieruje moim życiem, a mimo to, według uczestników sobotniej manifestacji, nie jestem prawdziwym katolikiem.
Do dziś uznawałem, że swoją postawą zasługuję na miano Polaka-patrioty, że jestem prawdziwym katolikiem. Okazało się jednak, że według kryteriów stosowanych przez sobotnich manifestantów myliłem się. Zawsze, chętnie poddam się ocenie, gdyż mam świadomość mojej niedoskonałości. Chciałbym jednak, aby ta ocena była robiona przy zastosowaniu obiektywnych kryteriów. Czy zwolennicy Ojca Dyrektora, członkowie PiS oraz związku zawodowego Solidarność, którzy brali udział w sobotniej manifestacji mają prawo dokonywać oceny tak ważnej sfery mojego życia ? Czy brak obiektywnych kryteriów oceny postawy Polaka - patrioty oraz katolika nie służy tym, którzy tak chętnie oceniają innych, jednocześnie nie potrafią spojrzeć na siebie ? I wreszcie, czy obecność w przestrzeni publicznej tych kryteriów nie powstrzymałaby pogłębiających się w naszym kraju podziałów?