Pytanie to stawia w tytule swojego artykułu "Nasz Dziennik", a jego autor Paweł Sztąberek opisuje zagrożenia jakie już są i jakie czekają nas w procesie integracji z Europą. Jednocześnie autor wskazuje, że może to zmienić polityka rządu. "Ale ta musiałaby polegać na zaufaniu Polakom, że sami potrafią o siebie zadbać, że mogą rozwijać się bez Unii Europejskiej”. Dlaczego środowisko Ojca Dyrektora postrzega proces integracji z Europą jako zagrożenie naszej wolności? Czy na pewno kryją się za tym tylko przesłanki merytoryczne eksponowane przez to środowisko?

REKLAMA
Każde stanowisko, każde prezentowane przez nas racje, poza częścią merytoryczną podyktowane są również, a nawet przede wszystkim charakterystyczną strategią myślową. Jest ona efektem tego jak postrzegamy świat i nasze z nim relacje. Strategia ta może zakładać, że świat jest głównie pełen zagrożeń, stąd niezbędna jest szczególna ostrożność oraz umiejętność przeciwstawiania się nim. Może być i tak, że mamy wysokie wewnętrzne poczucie bezpieczeństwa co sprawia, że koncentrujemy uwagę na szansach, a nie na zagrożeniach. Zarówno w jednym, jak i w drugim przypadku nasza inteligencja służy uzasadnieniu realizowanej przez nas strategii. Nikt nie jest wolny od tych zależności!
Czytając w "Naszym Dzienniku" uzasadnienie dlaczego integracja z Unią Europejską jest dla nas zagrożeniem, odnajdujemy w nim racjonalne argumenty. Autor inteligentnie eksponuje dane uzasadniające jego stanowisko. I tak na przykład opisuje, że w latach 2007 – 2013 nasz wkład do unijnego budżetu przekroczył 100 mld zł (nie ma kwoty jaką w tym czasie otrzymaliśmy), a w 2013 roku nasza składka wyniesie 18 mld zł (co zostało wyeksponowane odpowiednio dużą czcionką). Kwoty te robią wrażenie.
Jest jeszcze jeden ważny czynnik decydujący o naszych relacjach z innymi. W procesie rozwoju przechodzimy przez trzy charakterystyczne etapy. Od etapu zależności (od rodziców i wychowawców) przez niezależność, do etapu współzależności. Dopiero po uzyskaniu pełnej wewnętrznej autonomii (niezależności) możliwe jest przejście do współzależności. Wówczas najważniejsze staje się poszukiwanie możliwości synergicznej współpracy z innymi. Ten trzeci etap, to najwyższy poziom dojrzałości człowieka.
Kiedy nasze życie kierowane jest strategią zagrożenia, a do tego jesteśmy na etapie budowania własnej autonomii, współpraca z innymi staje się utrudniona, a niekiedy nawet niemożliwa.
Warto aby ocenę współpracy z Unią Europejską środowisko Ojca Dyrektora poprzedziło refleksją nad własną autonomią oraz realizowaną strategią. Bez względu bowiem na wyznawaną wiarę, płeć, zajmowane stanowisko, pozycję społeczną, czy przynależność partyjną, każdy człowiek podlega tym samym procesom. Chyba, że ktoś uznaje siebie za „ponad człowieka”.