Dobrze, że coraz częściej słuchać głosy krytyki pod adresem polityków, a dokładniej formy w jakiej prowadzą debatę polityczną. Chyba dziś już nikt nie ma wątpliwości , że pojawiająca się w niej wzajemna niechęć i agresja dla wielu stanowi wzorzec zachowań, pogłębiając w ten sposób podziały społeczne. W komentarzach do tej sytuacji najczęściej słychać oburzenie. Krytykę wyrażają nawet ci, którzy współtworzą te destrukcyjne relacje. Jednocześnie wszyscy bez zająknięcia mówią jak powinna wyglądać debata polityczna, i praktycznie w tych opiniach nie ma sprzeczności. Stąd przestańmy już mówić „jak” powinny wyglądać relacje pomiędzy politykami, i zastanówmy się „dlaczego” tak trudno je zmienić.
Budując kulturę debaty politycznej pytajmy nie „jak”, a „dlaczego”.
REKLAMA
Do zmiany zachowań i postaw nie wystarczy sama wiedza o tym jak powinny one wyglądać. Nie wystarczy nawet silna motywacja do zmian. Od lat obserwuję ludzi silnie utożsamiających się z nauką Kościoła, znających na pamięć wiele myśli zawartych w Biblii, a jednocześnie w ich zachowaniu jest wiele złości, a nawet nienawiści do innych. To efekt działania ich psychiki, a dokładnie oporu jaki stawia przed zmianą. W imię zachowania status quo potrafi ona wyzwolić silny opór przed zmianą, nawet jeżeli zachowanie człowieka jest destrukcyjna dla niego samego. Nawet jeżeli niszczy ważne dla niego relacje, a stan napięcia w jakim żyje niszczy jego zdrowie, psychika angażuje jego intelekt , aby znaleźć argumenty potwierdzające : to nie ja, to on/ona/oni.W efekcie działania tego mechanizmu niemożliwa jest autorefleksja pozwalający odkryć pierwotne źródło negatywnych emocji. Postawa taka przypomina alergika, który koncentruje swoją złość na pylących trawach i brzozach, nie dopuszczając do myśli, że to jego organizm ma problem.
Klasycznym przykładem tego zjawiska jest zachowanie mobbera. Jego niechęć , złość i agresja wyrażana w stosunku do innych niszczy psychikę i zdrowie zarówno osoby mobbingowanej jak i jego samego. Widziałem mobbera, który leżąc w szpitalu po zawale twierdził, że gdyby nie jego pracownicy, to nie miałby takich kłopotów ze swoim zdrowiem.
Czy słusznym jest wytężanie naszego intelektu, aby zastanawiać się „jak” ? Żyjemy w kulturze chrześcijańskiej, akceptowanej przez większość, w której odpowiedź na to pytanie znane jest od ponad dwóch tysięcy lat. Dziś ważne jest „dlaczego”. A i na to pytanie jest odpowiedź, którą szeroko opisuje psychologia – to opór naszej psychiki przed zmianą. Jak twierdzi uznany w świecie psycholog społeczny Elliot Aronson : „Jeśli nie uświadomimy sobie naszych ograniczeń , nie możemy nic zrobić dla ich przezwyciężenia.” Tylko jak zmusić polityków, aby przyznali się chociaż sami przed sobą, że to ich własna psychika stawia opór przed zmianą, przed autorefleksją ?
Więcej:
Polityka krajowa