Siedząc wczoraj w jednej z kawiarni mój wzrok padł na stronę tytułową Super Expressu, jaki leżał nieopodal przeznaczony dla klientów. To, co zatrzymało moją uwagę to tekst : „Internowany Lech Wałęsa wypił 289 butelek wódki”. Informacja ta zajmowała ok 70 % strony, obok zdjęcie Wałęsy z kieliszkiem przy ustach, a na nim teksty : „Szokujące notatki oficerów BOR”, „Czy lider Solidarności pił na umór ?”. Byłem pod wrażeniem. Mimo, że raczej nie czytam tabloidów postanowiłem bliżej przyjrzeć się tej informacji. Wówczas dostrzegłem napisane małymi literami pytanie „…Czy to możliwe” a obok „STR 2”.

REKLAMA
Na drugiej stornie informacja o wypitych 289 butelkach wódki zostaje powtórzona, jak również dowiaduję się, że pochodzi ona z nowo wydanej przez IPN książki „Kryptonim 333”. Cierpliwie czytam tekst i dowiaduję się, iż współautor książki Grzegorz Majchrzak „…przyznaje, że jego zdaniem w wypiciu tak ogromnej ilości wódki Wałęsie mogli pomagać…oficerowie BOR, którzy część alkoholu brali dla siebie.” I tu zostaję skierowany na stronę piątą, gdzie zamieszczony jest wywiad z Grzegorzem Majchrzakiem. Czytam w nim m.in., że „Internowanie było dla Lecha Wałęsy najtrudniejszym momentem…. Został poddany surowemu egzaminowi i go zdał. Nie przekroczył granicy, której nie powinien przekroczyć jako przywódca Solidarności.”
Rozumiem podstawową motywację wydawcy Super Expressu, rozumiem znaczenie strony tytułowej, jednak zastanawiam się gdzie jest granica manipulowania jej treścią. Czy są jakieś granice w konstruowaniu treści, które mają przyciągać czytelników ?
Wyobraziłem sobie tytułową stronę Super Expressu lub innej gazety, z dużym, na całą stronę zdjęciem Jarosława Kaczyńskiego z kieliszkami wina w ręku i dużym, w czerwonym kolorze pytaniem: „ Czy Jarosław Kaczyński jest alkoholikiem ? ”. Albo zdjęcie Donalda Tuska z piwem w ręku i pytanie : „Czy nasz premier pod wpływem alkoholu podejmuje ważne decyzje dla naszego kraju ?”. Skoro mamy wolność słowa, to dlaczego nie powinno być wolno zadawać takich i podobnych pytań ?
Dziś wszyscy mówią o wolności jako największym dobru, które trzeba chronić za wszelką cenę. To w jej imieniu media i politycy mówią wszystko, bez ograniczeń, bez uwzględniania konsekwencji swoich wypowiedzi. Czy pod sztandarami wolności naprawdę wolno wszystko ? Mam świadomość, że znalezienie odpowiedzi na to pytanie nie jest łatwe, ale bez niego doprowadzimy do zupełnego zdeprecjonowania tak ważnej wartości jaką jest wolność, podobnie jak zdeprecjonowaniu ulega pojęcie „prawdy”.