Podobnie jak każdego roku po wieczerzy wigilijnej poszedłem na Pasterkę. Co prawda w czasie mszy było wspólne śpiewanie kolęd, ale zabrakło mi takiego duchowego uniesienia. Kazanie zamiast radości przepełnione było napominaniem i niepokojem w odniesieniu do czasów w jakich obecnie żyjemy. W tym samym czasie moi rodzice uczestniczyli w Pasterce, gdzie w kazaniu ksiądz odnosił się głównie do radości jakie niesie Boże Narodzenie, a po mszy księża wraz z wiernymi dzielili się opłatkiem. Nieznajomi i znajomi składali sobie nawzajem życzenia. Jak opowiadali mi rodzice atmosfera w kościele przepełniona była duchem miłości. Ta sama religia, a jak różny klimat Pasterki . Dlaczego ?

REKLAMA
Nie chcę pełnić roli krytykanta Kościoła Katolickiego, która jest tak powszechną, stąd staram się głównie dociec, aby zrozumieć.
Okazuje się, że jedną z przyczyn, w wyniku której księża w tak różnym klimacie odprawiają mszę świętą, jest sposób w jaki pojmują odkrywanie Boga i służenie mu. Jeden określony jest w teologii nazywanej katafatyczną , drugi apofatyczną. Pierwsza zakłada poznanie Boga dzięki rozumowi, druga wyklucza taką możliwość, koncentrując się głównie na doznaniu wiary. Św. Augustyn miał powiedzieć, że jeśli można pojąć Boga rozumem, to znaczy, że to nie jest Bóg. Teologia apofatyczna zdominowała religie wschodu.
Jak twierdzi o. Laurence Freeman OSB, który opiekuje się Światową Wspólnotą Medytacji Chrześcijańskiej, obydwa sposoby poznawania Boga są potrzebne. Teologia katafatyczna, to ceremoniał, przykazania, słowa wypowiadane z ołtarza, to głównie działania na poziomie przekonań. Teologia apofatyczna to przede wszystkim duchowość rozwijana poprzez kontenplację i medytację. Razem tworzą pełnię doświadczeń religijnych zawierających zarówno formę jak i treść. O. Freeman twierdzi, że błędem Kościoła jest utrata „szkła apofatycznego”. „Co gorsza wciąż nie przywiązuje do tego szczególnej wagi…To niezbyt mądre.”
Ksiądz odprawiający mszę pasterską, w której uczestniczyłem koncentrowała się głównie na formie. Z kolei Pasterka, w której uczestniczyli rodzice przepełniona była również duchową treścią. Myślę, że moje doświadczenia nie są odosobnione. Jak wielu księży wiernych jest głównie teologii katafatycznej. W ich sposobie odprawiania mszy oraz w kazaniach jest głównie dużo pompatyczności. Często trudno odnaleźć tam duchowość, tak charakterystyczną dla teologii apofatycznej.
Tę różnicę w widzianą nieco z innej perspektywy wyjaśnia pojęcie wiary i przekonań religijnych. Według o. Freemana przekonania to dogmaty, doktryny, kodeks moralny. Wiara natomiast to zdolność człowieka do przekroczenia ego, do miłości i zaangażowania. Przekonania stanowią zewnętrzną formę wiary, i tylko formę. Kiedy człowiek ma problem z miłością wówczas koncentruje się głównie na przekonaniach. Z psychologicznego punktu widzenia im mniej w człowieku miłości, tym więcej lęku . To wówczas z ołtarza słychać głównie o zagrożeniach, o potrzebie rozbudowy symboli wiary. To dlatego w czasie Pasterki, w której brałem dział wierni nawoływani byli do modlitwy za multipleks dla telewizji Trwam.
Jak wielu hierarchów Kościoła nie wie, lub nie chce wiedzieć, że w tradycji chrześcijańskiej są sposoby na rozwijanie wiary, czyli zdolności człowieka do przekraczania ego, czyli wyzbywania się lęku. Być może dlatego, że przypominają techniki stosowane w religiach wschodu, dlatego są odrzucane. Już piętnaście stuleci temu pierwsi mnisi chrześcijańscy - ojcowie pustyni, stosowali techniki medytacyjne, do złudzenia przypominające te, stosowane przez wyznawców Buddy. To właśnie do pism ojców pustyni nawiązywał benedyktyn ojciec John Main, który w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku zaczął propagować medytację chrześcijańską.
Być może podejmę próbę namówienia mojego proboszcza do zorganizowania spotkań medytacyjnych. Bardzo chciałbym, aby Pasterka w moim kościele była podobna do tej w jakiej brali udział moi rodzice.