Pierwszy raz zdarzyło mi się, aby w dniu finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy dotarło do mnie tyle opinii wątpiących w to przedsięwzięcie, a nawet takich, które były jednoznacznie krytyczne. Czy to przypadek, czy rzeczywiście coś niedobrego zaczyna się dziać wokół inicjatywy Jerzego Owsiaka. I pojawia się tu pytanie zasadnicze : czy to w samym przedsięwzięciu, w postawia Owsiaka pojawia się jakiś błąd wyzwalający krytyczne uwagi, czy też pojawiają się tu inne zjawiska ?
REKLAMA
Wczoraj, w dniu finału Orkiestry Świątecznej Pomocy, poprosiłem słuchaczy studiów podyplomowych, gdzie prowadziłem zajęcia, o krótką refleksję na temat inicjatywy Jerzego Owsiaka. I tak usłyszałem m.in. „za duży szum medialny”, „ile Owsiak z tego ma”, „to tylko okazjonalna akcja” , „młodzi ludzie podejmują się działalności wolontariackiej, tylko po to, aby pokazać się innym”. Z kolei w telewizji słyszałem głos posła Giżyńskiego, który zapewniał, że nigdy nie wspierał Orkiestry i nigdy tego nie będzie robił, gdyż jest to lewicowa inicjatywa. Słyszałem i takich, którzy głównie koncentrowali się na tym, że Owsiak popiera eutanazję.
W opiniach tych zaginęła główna idea tego przedsięwzięcia : pomaganie potrzebującym. Idea, która wywołuje na tak ogromną skalę integrację ludzi i instytucji, co bez wątpienia ma bardzo pozytywne skutki społeczne. Integrujemy się w obliczu narodowych tragedii, jak również wtedy kiedy trzeba pomóc potrzebującym. Jednak tylko na krótko. Stan jedności społecznej, spokój, harmonia , u niektórych wywołuje wręcz dyskomfort, o czym mówi psychologia społeczna. W strukturach ich psychiki zakodowany jest obraz świata, który jest pełen zagrożeń. Stąd tak trudno jest im funkcjonować w atmosferze jedności i spokoju. Podejmują wszelkie możliwe działania, aby dostosować świat zewnętrzny, do swoich wyobrażeń o nim.
Mam świadomość, iż mój obraz inicjatywy Jerzego Owsiaka, którą oceniam bardzo pozytywnie, jest subiektywny. Kiedy jednak słucham krytyków jego działalności, to trudno mi nie brać pod uwagę powszechnego mechanizmu zawiści, który uruchamia się u tych, którzy za wszelka cenę chcą być gwiazdami mediów.
W obliczu wczorajszych wypowiedzi słuchaczy studiów podyplomowych i tego, co słyszałem w mediach, pojawiła się u mnie osobista refleksja. Kiedy jako wolontariusz zainicjowałem działania w mojej wsi na rzecz integracji lokalnej społeczności, wraz z głosami poparcia pojawiły się również te krytyczne. Jednocześnie byli i tacy, którzy głośno stawiali pytani ile z tego mam. Pozwoliło mi to dotknąć zjawisk, które znałem tylko z podręczników psychologii społecznej. W pierwszej reakcji zrobiło mi się tak po ludzku przykro, ale potem dotarło do mojej świadomości, że są to reakcje wpisane w strukturę społeczeństwa w którym żyję, a ja nie mam na nie wpływu. I to tylko ode mnie zależy, na ile potrafię wznieść się ponad te oceny.
Jestem głęboko przekonany, że Jerzy Owsiak ma świadomość tych zjawisk, a ogromna rzesza tych, którzy go wspierają, pomogą mu stawić im czoła.
