Co pewien czas słyszę słowa oburzenia wypowiadane przez polityków na ograniczanie wolności słowa. Twierdzą, że skoro mamy demokrację, to jej nieodłącznym elementem jest możliwość nieograniczonych żadną cenzurą wypowiedzi. Można pytać publicznie o to, czy ważne osoby w państwie są alkoholikami, można wypowiadać stwierdzenia o tym, że rząd jest na usługach obcych państw, można również w mediach odbierać innym postawę patriotyczną. Okazuje się, że można praktycznie bezkarnie szkalować, obrażać, insynuować wszystko, i to w imię zdobyczy demokracji, której wymiarem ma być brak cenzury.

REKLAMA
Jednocześnie dopracowaliśmy się prawa, które pod groźbą surowej kary nie dopuszcza reklamy wyrobów tytoniowych, a do godzin wieczornych nie pozwala na reklamę piwa. To efekt opinii środowiska medycznego, które jednoznacznie oceniło negatywny wpływ takich reklam. Nie ma jednak takich sił, które ograniczyłyby, destrukcyjne wypowiedzi polityków. Psychologowie społeczni wykazują w prowadzonych przez siebie badaniach znaczący wpływ mediów na kształtowanie postaw społecznych, w tym na wychowanie młodzieży. To, co prezentują w nich politycy, nie pozostaje bez wpływu na zachowanie i postawy ludzi. Jedni w akcie oburzenia rezygnują z udziału w wyborach, ale wielu jest takich, dla których to co widzą jest wzorem do naśladowania. Dla młodych ludzi szukających swojej życiowej drogi jest to informacja : zachowuj się tak, a daleko zajdziesz. Chyba już najwyższy czas wprowadzić korektę demokracji przynajmniej w zakresie formy wypowiedzi. A może by rozpocząć publiczną debatę na ten temat, gdyż obawiam się, że politycy znajdą całą masę argumentów na to, że tego się nie da zrobić. A może wreszcie zabiorą głos na ten temat psychologowie ? Środowisko medyczne potrafiło doprowadzić do zakazu reklamy wyrobów tytoniowych.