Jestem z pokolenia, które doskonale pamięta miniony system, gdzie panowała „sterowana” wolność słowa. Kiedy o Katyniu w rodzinnym domu rozmawiało się ściszonym głosem. Pamiętam gazety , w których było widać wolne miejsca, gdzie miały ukazać się artykuły wstrzymane przez cenzurę. Stąd rozumiem, słowa sprzeciwu, kiedy pojawią się chociażby sugestie o ukróceniu toksycznych wypowiedzi w mediach
REKLAMA
Trudno mi jednak zaakceptować wypowiedzi polityków, czy osób duchownych w których każdy psycholog rozpozna neurotyczną postawę. To że wypowiedź jest zgrabna w sensie argumentów, świadczy jedynie o inteligencji takiego człowieka, a nie o jego w pełni sprawnej psychice. I mówię to bez cienia złośliwości.
Dziś psychologia w bardzo jednoznaczny sposób definiuje psychikę, którą ja określam mianem konstruktywnej, i tą destrukcyjną. Mając pewne doświadczenie można ją bez trudu rozpoznać w narracji człowieka. Jeżeli na przykład w czasie pasterki słyszę księdza, który mówi o zagrożeniach, o potrzebie walki, gdzie w jego słowach przebija się poczucie zagrożenia, to nie mam cienia wątpliwości, co jest u źródeł takiej wypowiedzi. Jeżeli w Radiu Maryja po kilku taktach muzyki rewolucyjnej słyszę słowa o potrzebie jednoczenia się w obliczu nadchodzących zagrożeń, to nie mam cienia wątpliwości jak oddziaływuje ona na wielu słuchaczy, szczególnie w starszym wieku. I mówię to z perspektywy wiedzy o psychice człowieka, którą zgłębiam od ponad dwudziestu lat.
A może nie mówmy o wolności słowa, tylko o predyspozycjach psychicznych osób wypowiadających się publicznie ? Bardzo brakuje mi tu głosu psychologów, i zupełnie nie rozumiem, dlaczego publicznie o tym nie mówią. Pamiętam jak na wykładzie pani dr psychologii powiedziała, że z punktu widzenia psychologii, to większość polityków jest zaburzonych. Chciałbym usłyszeć to w mediach.
Puszczając wodze fantazji wyobrażam sobie audycje telewizyjne i radiowe, artykuły w gazetach, których celem jest edukacja społeczeństwa w zakresie umiejętności rozpoznania psychiki destrukcyjnej / zaburzonej i tej konstruktywnej. I wówczas możemy mówić o wolności słowa, ale tej opartej na psychice konstruktywnej.
