Kiedy patrzę na skład sejm, na zasiadające w nim ugrupowania polityczne, na ich przekonania i poglądy, to z pewnym przybliżeniem jest to dla mnie przekrój naszego społeczeństwa. Przynajmniej tego, które brało udział w wyborach. Kiedy widzę złość, a niekiedy wręcz nienawiść, która emanuje z narracji niektórych polityków, to widzę obraz części społeczeństwa przepełnionej tymi negatywnymi uczuciami.
REKLAMA
Ilość badań i opracowań naukowych na temat destrukcyjnego wpływu nienawiści jest tak duża, że dziś bez cienia wątpliwości można już mówić o jej bardzo negatywnym wpływie zarówno na życie społeczne, jak i na tego, kto opanowany jest tym uczuciem. Nienawiść wyklucza możliwość współpracy, angażuje energię i uwagę, pogłębia podziały. Obraz sceny politycznej rozpowszechniany przez media utrwala w społeczeństwie te negatywne zjawiska. Osobiście odczuwam to w mojej małej społeczności, w której żyję.
Bardzo liczyłem na mój Kościół, że tak jak dawniej, również i dziś będzie miał swój pozytywny udział w życiu społecznym. Pamiętam spotkania, msze, sprzed ponad dwudziestu laty, w czasie których myślę, że nie tylko ja, otrzymywałem dawkę wiary i nadziei , gdzie miałem poczucie integracji z pozostałymi uczestnikami tych spotkań. Dziś w zupełnie odmiennej rzeczywistości potrzebna jest mądra nauka o tolerancji, wybaczaniu, o prawdziwej miłości do bliźniego, o współpracy na rzecz dobra wspólnego.
Tymczasem zdarza się, że nawet w czasie mszy słyszę płynące z ołtarza słowa, które podobnie jak postawa polityków, pogłębiają społeczne podziały.
Jest mi przykro i smutno, że Kościół który mógłby ponad podziałami być autorytetem i podobnie jak lider zespołu, integrować ludzi do działań na rzecz wspólnego dobra, dziś w swojej postawie odzwierciedla obraz destrukcyjnej sceny politycznej. Przygnębia mnie to tym bardziej, że nie wiem kto miałby dziś pełnić tę ważną i bardzo potrzebną rolę.
Jest mi przykro i smutno, że Kościół który mógłby ponad podziałami być autorytetem i podobnie jak lider zespołu, integrować ludzi do działań na rzecz wspólnego dobra, dziś w swojej postawie odzwierciedla obraz destrukcyjnej sceny politycznej. Przygnębia mnie to tym bardziej, że nie wiem kto miałby dziś pełnić tę ważną i bardzo potrzebną rolę.
