Kiedy słucham komentarzy dotyczących aktualnych wydarzeń, to niekiedy odnoszę wrażenie, że dotyczą one zupełnie innej rzeczywistości. Kiedy wysłuchałem konferencji komisji Millera, i dziś słucham wypowiedzi członków PiS, w tym posła Macierewicza, to momentami odnoszę wrażenie, że mówią oni nie o tej samej katastrofie. Kościół, który nieustannie podkreśla, że występuje pod sztandarami prawdy, okazuje się, że jeszcze do niedawna kłamał zaprzeczając pedofilii wśród księży. Taki stan rzeczy nie przeszkadza, tym którzy mają własne, mocno ugruntowane poglądy, a postrzeganie rzeczywistości ograniczają jedynie do potwierdzania własnych racji. Ich nie interesuje świat, którego obraz wykracza poza ich sztywne przekonania. Stąd będą oni albo po stronie Macierewicza, albo Millera, będą widzieli tylko błędy rządu, albo jego same sukcesy. Co mają jednak zrobić ci, którzy chcieliby poznać jeżeli nie obiektywną, to przynajmniej jak najbardziej zobiektywizowaną rzeczywistość ? Jak rozpoznać prawdę ?

REKLAMA
Myślę (albo dokładniej mam nadzieję), że mamy dziś taką świadomość, iż miarą prawdy nie są dla nas argumenty. Słuchając chociażby wypowiedzi polityków będących wobec siebie w opozycji, można się przekonać jak łatwo jest „wyprodukować” kontrargumenty, wręcz całkowicie deprecjonujące stanowisko przeciwnika. Śmieszy mnie dziś zaproszenie do rozmowy w stylu : porozmawiajmy na argumenty. Silne zakorzenione przekonanie, uruchamia cały potencjał człowieka do ich uzasadnienia . Dla niego jest to prawda, którą broni wykorzystując swój intelekt. To nie obraz obiektywnej rzeczywistości, a przekonania są dla niego prawdą.
Jeżeli nie argumenty uzasadniające obraz rzeczywistości, to czy jest inna miara prawdy ? Czym kierować się słuchając innych ? Co miałoby zaświadczać o tym, że opisują oni obiektywną rzeczywistość, a co najmniej bliską jej obiektywnemu obrazowi ? Pamiętam jak bardzo brakowało mi miary prawdy, gdyż zawsze byłem otwarty na poznawania świata takim jaki on jest, a nie taki jak dla mnie, czy dla innych wydaje się że jest.
Dziś mam taką miarę.
Co prawda jest ona przybliżona, ale jak na razie nie poznałem innej. Podpowiedział mi ją Jan Paweł II mówiąc, że prawda jest tam, gdzie jest miłość. Wystarczy poznać, czym przejawia się miłość. Następnie, kiedy rozpoznamy ją u innych, to z dużą dozą prawdopodobieństwa, można założyć, że to co mówią jest bliskie prawdy. Opis miłości nalazłem w Biblii : „ Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; nie dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości” (1 Kor 13.4-6).
Obraz człowieka z taką postawą znalazłem również w psychologii, kiedy opisuje człowieka spełnionego, szczęśliwego, skutecznego, o wysokich umiejętnościach społecznych. Mam świadomość, że przyjęta przeze mnie miara prawdy nie jest doskonała. Jednak wystarczająca na to, aby dokonać przynajmniej zgrubnej selekcji komentarzy i ocen rzeczywistości w jakiej funkcjonuję.