Wielokrotnie w moim życiu opanowywała mnie refleksja, jak bolesna może być świadomość. Jak dolegliwy może być stan, kiedy dostrzega się pewne zależności, sprawy, na które nie ma się wpływu.

REKLAMA
Pamiętam długie wieczorne rozmowy z końca lat 70, kiedy jako student uczestniczyłem w spotkaniach gdzie rozmawialiśmy o przyszłości Polski. Świadomość uwarunkowań w jakich funkcjonował nasz kraj była bardzo bolesna.
Dziś moja świadomość również jest źródłem przykrych dla mnie doznań. O ile bardziej komfortowo czułbym się nie dostrzegając tego, co niektórzy robią z tragedii smoleńskiej. O ile czułbym się lepiej, gdybym nie dostrzegał pogłębiających się podziałów, ich skutków politycznych i społecznych.
Dziś kiedy sporo wiem na temat procesów psycho-społecznych, a jednocześnie obserwuję wydarzenia jakie miały miejsca w związku z drugą rocznicą tragedii smoleńską, czuję wręcz przerażenie z powodu perspektywy rozwoju stosunków społecznych w naszym kraju. Pogłębianie wzajemnych animozji, a wręcz szczucie jednych przeciw drugim, odbiera mi nadzieję na zmianę aktualnego stanu rzeczy.
Wszystkiemu winna jest moja świadomość. Gdybym widział świat tylko przez pryzmat czubka własnego nosa, pewnie byłoby mi dużo łatwiej.