W działaniach na Twitterze wśród polskich miejscowości bryluje m.in. całe Trójmiasto i Szczecin. Nie są to jedyne miasta, które warto wyróżnić – kilka takich znajdziemy np. na Mazowszu. Czyli można: w 140 znakach, a dobrze. Raczej nie wiedzą o tym ci, o których zaraz przeczytasz.

REKLAMA
Lubań to małe, zapewne urokliwe miasteczko w województwie dolnośląskim, położone niedaleko Jeleniej Góry, a jeszcze bliżej Zgorzelca, więc i granicy z Niemcami. Nigdy nie byłem w Lubaniu, ale to co znalazłem o nim w sieci wygląda obiecująco. Niestety jego oficjalne konto na TT wykazuje kilka cech nie tylko odstraszających potencjalnych followerów – ono psuje wizerunek miasta. Wg stanu na 27 maja br. Lubań nikogo nie obserwował, a więc nie będąc nikogo ciekawym sam dumnie, lecz - o czym za chwilę - właściwie biernie oczekiwał, że będzie wzbudzać zainteresowanie. W przeciwnym wypadku osoby odpowiedzialne w mieście za promocję przecież nie zadawałyby sobie trudu uruchamiania twitterowego profilu. Lekko licząc połowa z ponad 1,2 tys. tweetów to automatyczny komunikat o przekierowaniu: Zamieściłem(am) nowe zdjęcie na Facebooku plus link do tego zdjęcia – żałosny dowód na to, że traktuje się profil na Twitterze jako zło konieczne, którego istnieniem trzeba się wykazać przed przełożonymi. Żadnych interakcji z twitterowiczami, które są solą twórczego i korzystnego użytkowania tego medium społecznościowego. Sucha, uboga w treści tablica ogłoszeń. Na wizytówce odsyłacz do niebrzydkiej, dość przejrzystej i funkcjonalnej strony miasta. Co z tego, jeżeli stamtąd łatwo można trafić z powrotem do wyżej opisanej kapliczki smętnej sztampy.
Lubaniu, czy Ci nie żal?