Dawno temu spróbowałem nauczyć się duńskiego. Więcej nie spróbuję. Ale na pewno zrobiło lub zrobi to sporo osób spośród tych, które zetknęły się z krótkimi formami filmowymi Kima Magnussona. 2 Oscary to jednak nie jakieś hop-siup. Zdobywcę i dzieła trzeba poznać.

REKLAMA
Duńszczyzna nie ma trudnej gramatyki – kto jest w stanie pojąć konstrukcje angielskie czy niemieckie, z tym językiem w piśmie też sobie poradzi. Niestety to dopiero część sukcesu i większość obcokrajowców nigdy nie wyjdzie poza nią. Wszystko przez wymowę, która praktycznie w każdym z wielu wariantów regionalnych jest nie do przełknięcia. Właściwie jest na odwrót – słowa, frazy i zdania wypowiadane przez ziomków Andersena ludziom nawet ze Skandynawii, ale spoza Danii często kojarzą się z... objawami nudności. Cóż, mało się na to poradzi, ale wobec tego tym bardziej może zastanawiać, że nie przeszkadzało to Amerykańskiej Akademii Filmowej, często odsądzanej od czci i wiary za koniunkturalizm, obdzielić chwałą filmów, których dialogi zabrzmią przeciętnemu Johnowi czy Martinowi jak płukanie gardła przy myciu zębów. Na pewno pomógł tu krótki metraż i ciekawe podejście do uniwersalnych tematów.
Duński reżyser i producent Kim Magnusson pięciokrotnie nominowany do Oscara, zdobył to trofeum 2 razy w odstępie 15 lat. Najpierw udało mu się to osiągnąć w 1999 r. za zaledwie 11-minutową komedyjkę sensacyjną „Wieczór wyborczy” (duń. Valgaften). Następnie Kim i jego ojciec Tivi wzięli udział w stworzeniu takich znanych w Polsce filmów jak „Jabłka Adama” czy „Nói albínói”. Swojego kolejnego Oscara odebrał Magnusson wraz z kolegą Andersem Walterem w pierwszy poniedziałek (ok. 3.30 rano naszego czasu – w Stanach to jeszcze niedzielny wieczór) marca, w trakcie 86. gali Academy Awards. Tym razem nagrodę reprezentacji Danii przyniósł 23-minutowy dramat obyczajowy „Helium” o przyjaźni Enzo, pracownika szpitala, z nieuleczalnie chorym, umierającym chłopcem Alfredem.
Wychodząc z pooskarowego bankietu reżyser Walter udzielił mediom odrobinę kontrowersyjnej wypowiedzi, iż posążek Oscara posłuży jego psu do załatwiania czynności fizjologicznych. Magnusson nie zareagował na te słowa emocjonalnie czy wstydliwie. Być może wyobraził sobie sytuację z czworonogiem i statuetką, a w głowie właśnie zakiełkował mu pomysł na nową krótkometrażową fabułę? Wszak dla skandynawskich umysłów nie ma ograniczeń. Ich wytwory przynajmniej od XIX w. fascynują szeroki świat, a inspiracje znajdują w najdziwniejszych sytuacjach.