PAP/EPA

W Królestwie Niderlandów w poniedziałek rozpoczął się proces karny w sprawie zestrzelenia nad wschodnią Ukrainą w lipcu 2014 r. samolotu pasażerskiego malezyjskich linii lotniczych MH17, co skutkowało śmiercią wszystkich 298 lecących nim osób. Choć proces toczy się przeciwko czterem osobom (trzem obywatelom Rosji i jednemu obywatelowi Ukrainy), na których ciążą zarzuty odpowiedzialności za sprowadzenie z Rosji i z powrotem samobieżnej wyrzutni Buk, kierowanym pociskiem której „ziemia-powietrze” został trafiony samolot, sprawa jest rozwojowa. To śledztwo może być pierwszym kamykiem do udowodnienia, że za wszystkimi zbrodniami na Donbasie, w tym za zestrzeleniem malezyjskiego Boeinga 777, stoją bezpośrednio pierwsze osoby Federacji Rosyjskiej, w tym prezydent Władimir Putin.

REKLAMA
Większość ofiar tej tragedii to obywatele Niderlandów (193 osoby) co spowodowało, że właśnie Amsterdam stał na czele międzynarodowej grupy śledczej (JIT) pracującej nad ustaleniem wszystkich okoliczności katastrofy. W grupie tej pracowali także eksperci z Ukrainy, Australii, Malezji, Belgii, lecz nie było w niej Rosjan. Co wcale nie dziwi biorąc pod uwagę okoliczności tej tragedii i wszystkie dostępne dowody, które wskazywały na odpowiedzialność Federacji Rosyjskiej za zestrzelenie samolotu. Udział Rosjan w tej grupie byłby czynnikiem destrukcyjnym. Bez wątpienia Rosja usiłowała by podważyć dowody, podrzucić spreparowane swoje „dowody”, naprowadzić na błędne tropy przeciągając tym samym śledztwo w nieskończoność.
To że mataczenie, manipulacja i wprost dezinformowanie jest specjalnością Rosjan, prawie że doprowadzonej do doskonałości, świadczy także i sprawa zestrzelenia samolotu. W ciągu ostatnich lat Rosjanie dostarczali przez kontrolowane media informacje, na przykład że Buk nie był rosyjski tylko ukraiński, że samolot nie mógł być zestrzelony rakietą z wyrzutni Buk etc. A tuż przed rozpoczęciem procesu karnego “niezależni dziennikarze”, jak się okazało Rosjanie, opublikowali przeciek rzekomo z raportu niderlandzkiego wywiadu o tym, że MH17, przelatywał w rejonie, gdzie nie było ani rosyjskich, ani ukraińskich zestawów rakietowych Buk. To oczywiście było kłamstwem. Jednocześnie wywiad rosyjski na wszelkie sposoby próbował otrzymać informacje na temat śledztwa inwigilując śledczych z JIT czy próbując wykraść materiały sprawy.
Choć strona rosyjska twierdzi, że holenderskie śledztwo ją tak naprawdę nie obchodzi, bo zignorowano udział Rosjan w JIT, a więc będzie jednostronne? i Rosja nie uzna w przyszłości werdyktu sądu, to tak naprawdę Kreml obawia się konsekwencji swoich działań w przyszłości. Właśnie żeby mieć wgląd do sprawy jeden z oskarżonych Rosjan Oleg Pułatow niespodziewanie wynajął holenderskich adwokatów. Oczywiście, że to rosyjski rząd wynajął adwokatów w celu przeciągnięcia tego śledztwa w nieskończoność i żeby mieć informację, którą można będzie manipulować i robić wrzutki do mediów, aby wywołać zwątpienia co do rzetelności śledztwa.
Proces sądowy będzie trwał jeszcze sporo czasu, nawet kilka lat. Niemniej jednak on może uruchomić ważne procesy uznania w świetle prawa winy Rosji za zbrodnie wojennie na Donbasie. Prawnie potwierdzonym stanie się fakt od dawna uznawany za oczywisty, że Rosja ingeruje w sprawy wewnętrzne Ukrainy, destabilizuje sytuacje wewnętrzną w tym kraju dostarczając na Donbas broń, amunicje, swoich ludzi.
Wydźwięk tego procesu będzie utrudniał części europejskich polityków i rządom poszczególnych krajów proces ocieplania relacji z Rosją, do powrotu polityki “business as usual” w stosunkach z Moskwą. To też będzie utrudniało starania Rosji w Europie o zniesienie europejskich sankcji przeciwko temu krajowi.