Bardzo lubię trenować w Zakopanem. Wiem, wiem - to zupełnie irracjonalne z mojej strony. Nic jednak na to nie poradzę. To takie wyidealizowane miejsce. Czas na który bardzo czekam, potem następuje wielkie "baaaaaahhhh" i pytanie trenera: A czegoś się dziewczyno spodziewała? :)

REKLAMA
Nie przeszkadza mi w niczym tłum malkontentów, narzekaczy i tych, co to obiecać potrafią wszystko. Cóż, trasa nartorolkowa by się przydała! Powiem więcej, to WIELKI WSTYD, że jej tu nie ma i nie będzie. W to już nie wierzę. Za to ładny chodniczek z krawężnikami powstaje. Idealny na spacery z psem. Bo nie chce sobie nawet wyobrazić, co się stanie jeśli któryś z zawodników straci panowanie nad nartorolkami i uderzy w te tony betonu głową. Tak zginął syn mojego serwismena.
A jednak Zakopane, to dla mnie miejsce magiczne. Tu uczyłam się biegać na nartach, tu zakończyłam liceum, tu spotykałam naprawdę fantastycznych ludzi, tu każda uliczka ma swoją historię. Tu trenowałabym całą wiosnę, lato i jesień, gdyby tylko była taka możliwość.
Ale nie ma. Czas spaść na ziemie! :) No chyba, że moją ambicją będzie zdobywanie medali...Mistrzostw Polski. Albo zdarzy się cud i kawałek dobrze wyprofilowanego asfaltu na terenach COS-u nie będzie przeszkadzał kozicom, świstakom, a przede wszystkim działaczom.
Każdy trening w Tatrach jest wielkim przeżyciem. Biegamy z Maćkiem, a ludzie nas oklaskują, dopingują, życzą zdrowia, sukcesów. To jak powtórka z Pucharu Świata z Jakuszyc. Bardzo miłe chwile i wielka nagroda za lata wyrzeczeń.
Zdarzają się rożne pytania, prośby o zdjęcia. Przepraszam, nie mogę się zatrzymywać.
Dziś postanowiłam właśnie tu zaspokoić ciekawość pewnego młodzieńca w zielonej kurteczce. Więc... "Na klatkę", Uśmiechnięty Piechurze, już dawno nie biorę. Bark nie pozwala, ale kiedyś...fiu fiu:)
Pal licho działaczy! Na przekór im wszystkim- będę tu trenować:)!