Siedem lat temu po trzydziestu bardzo ciężkich kilometrach przebieganego crossu imitacyjnego, na szczycie Munamegi, Trener przekazał mi jedną z najwspanialszych wiadomości w życiu: "Justysiu! WADA skróciła dyskwalifikację!"
REKLAMA
Co to oznaczało? Start na IO w Turynie! Od razu pobiegłam 10 km więcej - do tej pory to mój najdłuższy trening imitacyjny:) Po wszystkim nie wiedziałam jak się nazywam! Wiedziałam jednak, że chcę i mogę walczyć o medale olimpijskie. Odważyłam się marzyć...
To moje najjaśniejsze wspomnienie z Otepii. Otepii, która jest moim sportowym miejscem na świecie.
To małe, urokliwe acz zwyczajne estońskie miasteczko towarzyszyło mi w czasie ostatnich 13 lat. Latem uczyłam się tu biegać. Pierwszy raz w życiu właśnie tu trenowałam na profesjonalnej trasie nartorolkowej. Właśnie tu zobaczyłam jak pracują mistrzowie - Kristina Smigun, Andrus Veerpalu, wtedy jeszcze bardzo mocne dziewczyny ze Sbornej. Podpatrywałam. Wkurzałam się, że nie umiem ich kopiować. Chciałam pracować więcej i więcej.
A zimą? Tu pierwszy raz stanęłam na podium Pucharu Świata. Tu go pierwszy raz wygrałam! Tu również pierwszy raz w życiu byłam przedostatnia - dwa lata przed Igrzyskami...
Dziś Otepaa to bardzo ważny trzytygodniowy przystanek w drodze do Val di Fiemme.
Atrakcji nie zabraknie:) Bo i wspomniana Munamegi od imitacji chodzonej, bo i droga do Kiarikuu idealna na oponę, bo i pętla Tehvandi do crossów z imitacją skakaną, bo i 23 km tras nartorolkowych specjalnie na wielogodzinne wybierania (swoją drogą w naszej stolicy sportów zimowych mamy 2km...).
Czasem po tamtejszych treningach nie pamiętam jak docieram z zajęć do mojego małego apartamenciku, czasem w pełnym rynsztunku ląduję w jeziorze, czasem nie mam siły "pogryźć zupy". Będzie bolało- tego mogę być pewna:) Ale nie tylko mnie- w Otepii bowiem jest zawsze bardzo dużo biegaczy narciarskich i biathlonistów. Setki. I dzieci, i dorosłych. I mistrzów i tych ciut słabszych. To miłe, motywujące i budujące. Więc... do roboty:)!!!
* tere - est.dzień dobry.
