
- Tatusiu, dlaczego wszyscy panowie kupują kwiaty? - pyta na oko pięcioletnia dziewczynka, stojąc w ogonku do kasy w popularnym supermarkecie. - Bo dzisiaj Dzień Kobiet. Zobacz, ja też kupiłem dla mamusi bukiet – odpowiada głowa rodziny, z dumą prezentując zdobycz. - Ale dlaczego kupujesz mamusi kwiaty dzisiaj, a na urodziny zapomniałeś?
REKLAMA
Zapada znacząca cisza. Zmieszany rodzic próbuje znaleźć mądrą odpowiedź na pytanie córki, a reszta ogonka, starając się zachować powagę, nadstawia uszu. Z opresji wyciąga ojca rezolutna uwaga syna, niewiele starszego od siostry.
- Jak mama ma urodziny, to nie ma takich promocji na kwiaty.
- Jak mama ma urodziny, to nie ma takich promocji na kwiaty.
Anegdota z dzisiejszych zakupów właściwie niewiele będzie miała wspólnego z dalszą częścią wpisu. Łączyć je będzie chyba tylko aspekt finansowy. Gdyby zresztą nie przypadek, zupełnie milczeniem pominęłabym przypadające na dzień ósmego marca święto. Powód jest prozaiczny: nie ma ono dla mnie szczególnego znaczenia, huczniej obchodzę Międzynarodowy Dzień Kota miesiąc wcześniej.
Należę jednak do mniejszości, przynajmniej taki wniosek można wyciągnąć z powiadomień portalu społecznościowego. I właśnie jedno z nich zaintrygowało mnie w sposób szczególny. Po kliknięciu w odnośnik, trafiłam na amerykańską stronę. Gdy przywitało mnie hasło „miejsce kobiet jest na pieniądzach” (women's place is on the money) pomyślałam, że chyba zostanę tu nieco dłużej. Nie pomyliłam się.
Należę jednak do mniejszości, przynajmniej taki wniosek można wyciągnąć z powiadomień portalu społecznościowego. I właśnie jedno z nich zaintrygowało mnie w sposób szczególny. Po kliknięciu w odnośnik, trafiłam na amerykańską stronę. Gdy przywitało mnie hasło „miejsce kobiet jest na pieniądzach” (women's place is on the money) pomyślałam, że chyba zostanę tu nieco dłużej. Nie pomyliłam się.
Na amerykańskich banknotach próżno szukać kobiecych wizerunków, ubolewają założyciele strony i inicjatorzy ruchu WomenOn20$. Od krachu w 1929 roku oblicza na „zielonych” się nie zmieniły - najwyższa pora, twierdzą wyżej wspomniani, to zmienić. W roku 2020 przypada setna rocznica ustanowienia dziewiętnastej poprawki do Konstytucji Stanów Zjednoczonych, która przyznała kobietom prawo głosu. Na tę rocznicę inicjatorzy akcji planują zastąpienie Andrew Jacksona na jakąś kobiecą podobiznę.
Jaką? Decyzję pozostawiają internautom. Kandydatek jest piętnaście, z nich wyłonione zostaną trzy finalistki, a spośród tych trzech - zwyciężczyni. Demokracja jak się patrzy, nieprawdaż? Niemniej, wybór, nawet dla kogoś spoza dolarowego obiegu, jest trudny. Moim osobistym zdaniem, niejedna z kandydatek mogłaby ozdobić banknot jakiejś uniwersalnej, światowej waluty w utopijnej przyszłości. Wśród specyficznego konkursu Miss United States znajduje się Betty Friedan, której publikacja Mistyka kobiecości uznawana jest za książkę, otwierającą drugą falę feminizmu. Jest Rosa Parks, tak, ta Afroamerykanka, co to nie chciała białemu mężczyźnie ustąpić miejsca w autobusie, gdy obowiązywała segregacja rasowa. Jest też „Anioł Pól Bitewnych”, Clara Barton, założycielka Amerykańskiego Czerwonego Krzyża. Dwie prominentne działaczki na rzecz praw kobiet, Susan B. Anthony i Elizabeth Cady Stanton. I wreszcie Eleanor Roosevelt, której sylwetki nie trzeba chyba nikomu przedstawiać.
Jaką? Decyzję pozostawiają internautom. Kandydatek jest piętnaście, z nich wyłonione zostaną trzy finalistki, a spośród tych trzech - zwyciężczyni. Demokracja jak się patrzy, nieprawdaż? Niemniej, wybór, nawet dla kogoś spoza dolarowego obiegu, jest trudny. Moim osobistym zdaniem, niejedna z kandydatek mogłaby ozdobić banknot jakiejś uniwersalnej, światowej waluty w utopijnej przyszłości. Wśród specyficznego konkursu Miss United States znajduje się Betty Friedan, której publikacja Mistyka kobiecości uznawana jest za książkę, otwierającą drugą falę feminizmu. Jest Rosa Parks, tak, ta Afroamerykanka, co to nie chciała białemu mężczyźnie ustąpić miejsca w autobusie, gdy obowiązywała segregacja rasowa. Jest też „Anioł Pól Bitewnych”, Clara Barton, założycielka Amerykańskiego Czerwonego Krzyża. Dwie prominentne działaczki na rzecz praw kobiet, Susan B. Anthony i Elizabeth Cady Stanton. I wreszcie Eleanor Roosevelt, której sylwetki nie trzeba chyba nikomu przedstawiać.
Z ciekawości zaraz zajrzałam na stronę polskich banknotów, w poszukiwaniu kobiet na polskiej walucie. Doszukałam się czterech (nie licząc wizerunków kobiet rolników czy z wiosłem z pierwszych lat powojennych): Jadwiga Andegaweńska z 1919 roku, Dobrawa i Emilia Plater z czasów sanacyjnych oraz Maria Curie z 1989 roku. Polska noblistka pojawia się także na banknocie kolekcjonerskim - nota bene, również jako jedyna kobieta w gronie w ten sposób wyróżnionych.
Gdyby tak komuś wpadło do głowy, by z podobną akcją ruszyć w Polsce, jakie kandydatki powinny znaleźć się na liście głosowania? Maria Curie, nie ulega wątpliwości, nasuwa się jako pierwsza. Lecz co z kolejnymi? Może poczciwego Zygmunta Starego powinna zastąpić małżonka, Bona? Czy uznanie uzyskałaby autorka Roty, Maria Konopnicka? Albo inna lauretka Nobla, Wisława Szymborska? Mam wątpliwości, czy Narcyza Żmichowska, prekursorka polskiego feminizmu, spotkała się z aprobatą. Ale Aleksandra Piłsudska, pod której wpływem Naczelnik miał przyznać kobietom prawa wyborcze w 1918, albo Helena Paderewska, założycielka Polskiego Czerwonego Krzyża, szyja, która kręciła głową - Ignacym?
Pozostaje też pytanie, jaki nominał ozdobiałaby płeć piękna. Sugestia zastąpienia Zygmunta Starego wydaje się kusząca, gdy rozpatrywać wartość banknotu, na którym król Jagiellończyk się znajduje. Z drugiej strony to chyba najrzadziej widywany król z naszego zacnego, walutowego pocztu, przynajmniej przez przeciętnych zjadaczy chleba. Istnieje zagrożenie, że po podmianie bardzo długo wielu rodaków nie zauważyłoby nawet zmiany.
Skłaniałabym się raczej do emerytury Kazimierza Wielkiego lub Jagiełły; ten ostatni zresztą nie powinien mieć nic przeciwko, zwłaszcza, gdyby jego ukochana małżonka nie została do pracy przywrócona.
Pozostaje też pytanie, jaki nominał ozdobiałaby płeć piękna. Sugestia zastąpienia Zygmunta Starego wydaje się kusząca, gdy rozpatrywać wartość banknotu, na którym król Jagiellończyk się znajduje. Z drugiej strony to chyba najrzadziej widywany król z naszego zacnego, walutowego pocztu, przynajmniej przez przeciętnych zjadaczy chleba. Istnieje zagrożenie, że po podmianie bardzo długo wielu rodaków nie zauważyłoby nawet zmiany.
Skłaniałabym się raczej do emerytury Kazimierza Wielkiego lub Jagiełły; ten ostatni zresztą nie powinien mieć nic przeciwko, zwłaszcza, gdyby jego ukochana małżonka nie została do pracy przywrócona.
Oczyma wyobraźni widzę spotkaną dziś w sklepie dziewczynkę za kilka lat, po hipotetycznej zmianie wizerunku.
- Córuniu, co byś chciała dostać z okazji Dnia Kobiet?
- Jedną Marię Curie, tatusiu.
- Córuniu, co byś chciała dostać z okazji Dnia Kobiet?
- Jedną Marię Curie, tatusiu.
Strona akcji, o której mowa w tekście: klik.
