
Już postanowiłam, w ćwierćfinale będę kibicowała pełną parą, z wuwuzelą, flagą, farbkami do twarzy, szalikiem i koszulką! Bo czeka nas ćwierćfinał, bardzo w to wierzę! A piłka nożna jest niesamowita, bo przy okazji mistrzostw o puchar pokazuje mistrzostwa charakterów!
REKLAMA
Już postanowiłam, w ćwierćfinale będę kibicowała pełną parą, z wuwuzelą, flagą, farbkami do twarzy, szalikiem i koszulką! Bo czeka nas ćwierćfinał, bardzo w to wierzę! A piłka nożna jest niesamowita, bo przy okazji mistrzostw o puchar pokazuje mistrzostwa charakterów!
Dziękuję polskim zawodnikom za te niesamowite emocje, za poświęcenie, energię! Za to nieoszczędzanie się! A szczególnie bohaterowi ostatniego meczu, Kubie Błaszczykowskiemu! Nie tylko za spektakularnego gola, ale i za to, co chwilę po golu.
Za niebywałą pokorę, którą podszyty jest ten wielki sukces! I za hierarchię wartości, którą tak pięknie potrafi wyeksponować, prosto, w kilku gestach! Chwilę po strzale do bramki!
Za niebywałą pokorę, którą podszyty jest ten wielki sukces! I za hierarchię wartości, którą tak pięknie potrafi wyeksponować, prosto, w kilku gestach! Chwilę po strzale do bramki!
W internecie od razu pojawił się komentarz. Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie. Chociaż Pan Bóg tego gola nie strzelił. Złożyły się na to raczej treningi, poświęcenie, praca, pot i kontuzje! I niezmarnowany talent (to od Pana Boga), w życiorysie, który aż prosił się o zmarnowanie! A on dziękuje tak, jakby ta bramka spadła mu prosto z nieba, przez odkryty dach stadionu! 100 % pokory.
Niepokonany, Kuba Błaszczykowski. Tak trzymać!
Niepokonany, Kuba Błaszczykowski. Tak trzymać!
Piłka nożna. Szczególna dziedzina, lubi sytuacje ekstremalne. Idol tłumów łatwo może wypaść z łask, a czasem jasna gwiazda zaświeci nad kimś innym niespodziewanie, zrywając go z ławki rezerwowych. Wiązanie sznurówek, chwila skupienia i już jest w grze. I nigdy nie wiadomo co z tego wyniknie, bo obok talentu, wysiłku i pracy jest jeszcze coś więcej, to nieprzewidywalne.
Kilka lat temu pracując dla programu programu telewizyjnego nagrywałam krótkie rozmowy z ośmioletnimi chłopcami. Opowiadali, kim chcieliby być. Padały nazwiska znanych piłkarzy. Chłopcy aż prześcigali się w ich wymienianiu, chociaż wówczas był jeden ulubiony typ. Wszyscy chcieli być Borucem. Bardzo mi się to podobało. Ośmiolatkowie są teraz pewnie trzynastolatkami, i kto wie, może niektórzy z nich są bliżej swojego marzenia! Bardzo bym tego chciała, pamiętając ich entuzjazm, radosne twarze, gorączkę w oczach!
To, że postawili sobie w życiu cel.
Wielu z nich go nie zrealizuje, ale odbiorą na boisku po drodze porządną lekcję pokory. I chyba po niej mają duże szanse być-jeśli nie najlepszymi piłkarzami- to lepszymi ludźmi!
Bo w tym harcie ciała jest hart ducha!
