
Obrazy Bożego Narodzenia są przepiękne. Te wszystkie cudowne Madonny z Dzieciątkiem. Dzieciątko z granatem, z księgą, z jabłkiem i gruszką. Ikonograficzny alfabet. Pokłony pasterzy. Dary magów. Cudne żłobki, królewskie orszaki i jasna gwiazda na ciemnym niebie. Betlejem w wielu wersjach. Betlejem malarzy. U Bruegla jak zawsze inaczej. Nie ma zapowiedzi żadnego cudu. Żadnej nadzwyczajności.Dziesiątki postaci, tłum się tłoczy, życie się toczy. Psy, konie i bydlęta- wcale nie klękają. Żadna, nawet najdelikatniejsza aureola, najcieńsza złota linia nie odznacza cichych bohaterów tej sceny. Jeszcze inne jest Betlejem dzisiaj.
Sztuka
Niekiedy posypują pejzaż śniegiem. Niekiedy wokół rozsiewają bratki. W tle dodają równiny albo górzyste pejzaże. Zgodnie z franciszkańskimi wyobrażeniami, kierują w skalistych grotach wszystkie postaci, ludzi, zwierzęta i oczywiście wstążkę z komety, która przelecieć miała wtedy nad pustynią ku temu światełku promieniującemu ze żłobka,od Jezusa. Pasterze śpiewają, bydlęta klękają, cuda ogłaszają.
Z mieszkańcami, podmiotami codziennych spisów, przy każdym przekroczeniu granicy w drodze do pracy. Na ziemi, z której wykiełkować miał pokój, a która wciąż raniona jest konfliktami. Przewrotne dzieje. Niezwykłe dzieje.
* Pożyczone od Gałczyńskiego
** Poprawcie mnie jeśli się mylę
Justyna Napiorkowska, historyk sztuki i europeista, współwłaścicielka Galerii Sztuki Katarzyny Napiórkowskiej w Warszawie, Poznaniu i Brukseli, autorka "O sztuce", Bloga Roku 2010 w dziedzinie Kultury. W portalu Natemat pisze głównie o sztuce polskiej XX i XXI wieku.
