Miesiąc wyników matur, EURO i rozkwitu wiciokrzewu pomorskiego. Wydawcy corocznych repetytoriów maturalnych różniących się tylko okładkami liczą zyski, kibole biją kogo popadnie a telewizja trwa przy misji wynaradawiania Polaków uświadamiając im, że kto patriota ten moher i kibol.

REKLAMA
Towarzystwo stolikowe maturzystów pije w najlepsze, podczas gdy ekipa przy drzwiach narzeka na jakość egzaminów. Egzaminów przygotowujących do samodzielnego, dorosłego i świadomego życia! Wszakże, gdy już zda się tę matematykę na 15 punktów, na polskim trafi w klucz a na angielskim zaprezentuje się poziom języka małego dziecka, można zacząć składać papiery na studia. Bo studenci to przyszłość polskiej inteligencyji! To nonkonformiści i szukacze wiedzy, ludzie o stabilnych i twardych poglądach politycznych, trzeźwo patrzący na świat ambitni odkrywcy.
Mając taką prezerwatywę na przyszłość, Polska nie musi obawiać się braku fachowców i specjalistów. Z taką ilością finansistów, nasz kraj będzie niedługo gospodarczym gigantem a dzięki rzeszy marketingowców przybywać będą tabuny turystów. Dzięki przyjaznym przepisom i urzędniczej uprzejmości absolwenci szkół wyższych bez trudu zakładać będą nowe firmy, na które zazdrosnym okiem spoglądać będą pracodawcy zagraniczni, obawiający się drenażu mózgów.
A gdy już będziemy mieć autostrady, sprzęt bojowy, nowoczesną aparaturę medyczną, elektrownie atomowe, szybkie pociągi i pierwszych Polaków w kosmosie, nareszcie będzie można odejść na spokojną, godną emeryturę. Tylko czy oprócz tysięcy absolwentów szkół wyższych znajdziemy jeszcze kogoś kto, nie wyjechał z kraju a potrafi naprawić instalację sanitarną bez partactwa?