Nie jest tak, że młodzi mają gdzieś służbę zdrowia. Nie, nie! Wręcz przeciwnie.
REKLAMA
Zdarzyło nam się w naszym nastoletnim życiu złapać wirusa. A bo to raz. Zazwyczaj kończyło się wizytą w przychodni. Kilkanaście minut w kolejce i z głowy. Wtedy mieliśmy wrażenie, że to po prostu skandal. Że jak tak można czekać. Że ile. Że przecież z tą temperaturą to zaraz się położymy na podłodze i o własnych siłach na pewno nie wstaniemy. A przecież były to symboliczne minuty...
Okazuje się, że im byliśmy starsi tym, co oczywiste, więcej rozumieliśmy. I tak co rusz opowieści naszych Babć i Dziadków docierały do naszych mózgownic z coraz większą siłą rażenia. Bo znowu, SKANDAL!, jak to jest, że biedni, schorowani ludzie stoją nad ranem w kolejce po to, by czekać na wizytę u specjalisty. Ba. Żeby zapisać się na wizytę u tego specjalisty za kilka(naście) miesięcy!
Toż to nóż się w kieszni otwiera. I niby reformy. Niby we Wrocławiu przy Borowskiej nówka szpital, budowany przez o zgrozo dzieści lat! No i co z tego. I co z tego, że budowa kolejnego już rozpoczęta. Co z tego, że młody minister Arłukowicz, niegdyś nadzieja nasza, wydawał się rozsądnym gościem. Uwierzyliśmy facetowi. Że naprawdę będzie lepiej.
A tu proszę. Czytamy informację na jakimś portalu, że właśnie w tym nowym, wrocławskim szpitalu na oddziale ratunkowym trzeba czekać kilka godzin!!! Zwijając się z bólu. Mdlejąc. Jak to możliwe, że w takim mieście, jakim jest Wrocław (Europejska Stolica Kultury 2016), mieście, w którym organizowano mecze Euro 2012 karetki z pacjentami muszą czekać kilka godzin na przyjęcie!
Czy Państwo to sobie wyobrażacie? Taka sytuacja. Zabiera z domu karetka kogoś z Waszych najbliższych. Wierzycie, że jest w dobrych rękach. Każda minuta na wagę złota. I nagle okazuje się, że ten ambulans przyjeżdża do szpitala i czeka w kolejce...!
Błędne koło. Paranoja. Wiadomo, że ludzie, którzy mają czekać na wizytę u specjalisty, jadą na ostry dyżur. Zajmują kolejkę. Wiadomo, że moce przerobowe są jakie są i ciężko to przeskoczyć. Ale, dlaczego jest tak, że nie ma pieniędzy w tak wielkim szpitalu na dodatkowych lekarzy?
Włos się jeży na głowie. Szpitale mówią wprost: DO SOR trzeba dokładać. Bo są niedofinansowane. Po prostu. A czy kogoś to po prostu w ogóle interesuje? Kogoś z władzy rzecz jasna?
Dlaczego mamy płacić taką kasę na służbę zdrowia? Dlaczego we Wrocławiu i całym kraju jest taki syf? Czy naprawdę musi dojść do tragedii? Czy ktoś musi stracić życie? Pytamy, bo nasi Dziadkowie, Rodzice, a i my, możemy lada chwila potrzebować tej pomocy.
