Zgodnie z zapowiedziami dziś czas na dalszą część moich przemyśleń, dotyczących kondycji polskiego prawa i przyczyn kryzysu, w jakim w mojej opinii znajduje się polskie ustawodawstwo. Temat jest bardzo szeroki i jeden wpis to za mało, aby naświetlić go w sposób wyczerpujący.
REKLAMA
Zaszłości historyczne:
Aby o problemie rozmawiać w sposób uporządkowany, warto poruszyć na początku sprawę historyczną. Niejednokrotnie w moich wystąpieniach wspominałem o tym, że polskiemu prawu bardzo mocno zaszkodził konflikt, jaki miał miejsce w 1997 roku podczas tworzenia Konstytucji RP. Ścierały się wówczas sprzeczne interesy Trybunału Konstytucyjnego i Sądu Najwyższego. Obie instytucje nie dbały wówczas o interes publiczny, ale o to, kto będzie dokonywał wykładni prawa w Polsce. Pomimo, że miało to miejsce 15 lat temu, skutki tego konfliktu odczuwamy tak naprawdę do dnia dzisiejszego.
Niekorzystne reformy rządzących:
Sytuacji polskiego prawa nie ułatwia również próba reform sądownictwa, jaką wzięła na siebie obecnie Platforma Obywatelska. Próba kompletnie nieprzemyślana, która w efekcie może jeszcze silniej wpłynąć na pogorszenie kondycji państwa prawa. Mało kto zwraca uwagę, że temat reformy sądownictwa próbuje się załatwić bez kompleksowych i obszernych konsultacji społecznych. To niedopuszczalne, tym bardziej, że rozmawiamy przecież o sprawach dotyczących podstawowych elementów funkcjonowania polskiego społeczeństwa i państwa!
Wzbudzającym mój stanowczy sprzeciw elementem psucia prawa są pseudoreformy polegające między innymi na likwidacji sądów w mniejszych miastach. Już w lutym 2011 roku zwracałem uwagę na to, że obniża to znacząco efektywność pracy sądów, co wpływa na zmniejszenie komfortu obywateli. Także argument oszczędnościowy używany przez obecnie rządzących jest argumentem pozornym. Sędziowie pracujący w planowanych do likwidacji sądach będą otrzymywać ekwiwalenty za pracę w innych miejscach, co będzie stanowiło znaczące obciążenie finansowe.
Kontynuując temat „reform”, temat o którym nie sposób nie wspomnieć to podejmowana na skutek społecznego nacisku, bez większego przemyślenia próba masowej deregulacji zawodów. Deregulacji zawodów wśród których znajdują się zawody zaufania publicznego, wymagające odpowiedniej wiedzy prawnej. Obecna dyskusja to nic innego niż pamiętane przez wszystkich hasła "otwarcia zawodów prawniczych". Duża część społeczeństwa wiąże z planowanymi modyfikacjami wielkie nadzieje, wierząc w podniesienie jakości usług przy jednoczesnym obniżeniu ich cen. Nic bardziej mylnego! Przeprowadzenie zmian deregulacyjnych w wielu przypadkach bardzo szybko w mojej opinii wpłynie na obniżenie poziomu usług świadczonych w poszczególnych zawodach, co także nie pozostanie bez wpływu na poziom polskiego porządku prawnego.
Prawo europejskie:
Na zakończenie moich rozważań w tej materii, pragnę wspomnieć o dostosowaniu naszych norm prawnych do tych obowiązujących na terenie UE. Niestety, z przykrością stwierdzam, że polska pomimo wstąpienia do Unii Europejskiej nie akceptuje wszystkich zasad i regulacji, jakie zobowiązała się przyjąć w momencie akcesji. Rezultaty są bardzo niedobre, a w najbliższej przyszłości mogą być wręcz opłakane.
Brak dostosowywania polskiego prawa do norm europejskich, wynika często ze zwykłej niedbałości, często natomiast z nacisków konserwatywnej części polskiego społeczeństwa, snującej obawy na temat wyimaginowanych zagrożeń związanych z wcielaniem do Polski prawa unijnego oraz innych dokumentów jak chociażby konwencje Rady Europy. Najnowszy przykład? Jak donosi dzisiejsza Gazeta Wyborcza Minister Gowin obawia się przystąpienia Polski do konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet! Powód? Kontrowersyjna zdaniem Ministerstwa definicja społeczna płci i związane z nią obowiązki...
Postawy takie jak wymieniona wyżej skutkują wieloma pozwami naszych obywateli do europejskich trybunałów, które orzekają wysokie kary na rzecz poszkodowanych, wynikające z archaicznego porządku prawnego w Polsce. Sztandardowy jest tutaj przykład Alicji Tysiąc, która na skutek braku respektowania obowiązującego prawa poskarżyła się Europejskiemu Trybunałowi Praw Człowieka, gdzie wywalczyła sprawiedliwość. To tylko promil w morzu skarg, jakie polscy obywatele i instytucje składają na Polskę.
W sumie jednak czemu się tu dziwić. Rozmawiamy o braku wprowadzania konkretnych regulacji, w momencie gdy Polska nie ratyfikowała nawet w pełni Karty Praw Podstawowych o co SLD walczy od samego początku.
Jak widać przyczyn niskiej jakości polskiego prawa jest bardzo wiele. Ważne, aby stopniowo wpływać na poprawę w tej materii. Będzie to bardzo ciężkie dopóki w polskim Sejmie będą zasiadali ludzie nie posiadający odpowiedniego przygotowania merytorycznego w tym zakresie.
