Przyglądając się kampanii wyborczej do Parlamentu Europejskiego nie sposób nie dostrzec, że dwie największe partie działają w bardzo podobny sposób. Otóż szukają tych tematów i obszarów, które wyzwolą najniższe z uczuć u Wyborcy, czyli uczucie Strachu i obawy przed czymś.
REKLAMA
Widać to między innymi w hasłach wyborczych i materiałach reklamowych. Widać to również w działaniach i narracji poszczególnych kandydatów, partii i liderów politycznych.
Ostatnie tygodnie to granie na strachu najpierw w kontekście bezpieczeństwa Polski w ujęciu wydarzeń na Ukrainie i wzmacnianie przekonania, jakoby Rosja realnie zagrażała naszej suwerenności państwowej. Ostatnie dni natomiast to granie na poczuciu strachu względem skutków powodzi.
Oczywiście obydwa te tematy faktycznie są poważne i faktycznie należy z pełną powagą i atencją podchodzić do wymienionych spraw. Pamiętajmy jednak, że nikt przy zdrowych zmysłach nie uwierzy w to, że będąc częścią NATO i Unii Europejskiej, nasze granice są zagrożone ze strony rosyjskiej.
Działanie wyborcze oparte o sianie poczucia zagrożenia i wzmacniania antyrosyjskich postaw w Polsce jest niczym innym jak niskiej jakości polityką. Wystarczy obserwować doniesienia zagranicznych mediów, europejskich poważnych polityków i obserwatorów sceny politycznej, aby dostrzec różnicę.
Czym innym jest realizm wobec Rosji i wynikające ze znajomości geopolityki wyrażanie solidarności z Ukrainą i sprzeciw wobec łamania prawa międzynarodowego, czym innym natomiast straszenie analogią do 1 września 1939. Powaga względem sytuacji na Ukrainie i skutków polityki zagranicznej mylona jest w kampanii wyborczej do Europarlamentu z naszym bezpieczeństwem.
Swoją drogą nikt z kandydatów do Parlamentu Europejskiego oprócz powtarzania jak mantry jednego zdania o bezpieczeństwie, sam nie wie co konkretnie mógłby zrobić w tej sprawie.
Jedyna realna propozycja wyszła ze strony Premiera Tuska, który lansuje na salonach Europy projekt Unii Energetycznej celem uniezależnienia się od rosyjskich dostaw gazu.
Szkoda, że w tym kontekście polskie media przemilczają, poza kilkoma wyjątkami, jak projekt ten odbierany jest choćby w Niemczech czy przez zagranicznych polityków – a wystarczy choćby zapoznać się z artykułami w niemieckim Frankfurter Algemaine Zeitung.
Szkoda, że w tym kontekście polskie media przemilczają, poza kilkoma wyjątkami, jak projekt ten odbierany jest choćby w Niemczech czy przez zagranicznych polityków – a wystarczy choćby zapoznać się z artykułami w niemieckim Frankfurter Algemaine Zeitung.
Tworzenie przekazu strachu zdominowało kampanię do Parlamentu Europejskiego.
My – Obywatele – mamy się bać! Mamy się bać i wierzyć w to, że nasi politycy i kandydaci do PE mają tę siłę sprawczą aby przeciwdziałać wymyślanymi przez samych siebie zagrożeniami.
Moim marzeniem jest aby glosować „za” a nie „przeciw”. Być może granie na niskich uczuciach jest bardziej atrakcyjne z punktu widzenia twórców sytuacji zagrożenia ale niewiele ma to wspólnego z polityką w jej czystej formie.
Unia Europejska to projekt pozytywny a nie walka z wytwarzanymi przez samych siebie zagrożeniami! Budujmy a nie straszmy! Wierzmy a nie permanentnie się lękajmy!
