Z dużym smutkiem i zdziwieniem obserwuję ostatnie posunięcia naszego rządu. Nie tylko zresztą ja. Od pewnego czasu ludzie w Polsce mają wrażenie, że władza państwowa abdykowała. Ze strony rządu prawie nikt się nie wypowiada. Zginął gdzieś jego rzecznik, ministrowie również milczą.

REKLAMA
Przynosi to opłakane skutki w kontekście konfliktu wokół wyjaśniania przyczyn katastrofy smoleńskiej. Poza przedstawicielami władzy niechętnie informacji udzielają także członkowie Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych. Dziwi mnie w szczególności zachowanie przewodniczącego tej komisji – Macieja Laska. Odnoszę wrażenie, że nie chce on, aby w jakimkolwiek stopniu utożsamiano go z wyjaśnianiem przyczyn katastrofy. Jest to tym bardziej zaskakujące, iż był on zastępcą w komisji Jerzego Millera.
Niesatysfakcjonujące są też działania ze strony niezależnej od rządu prokuratury w tej materii . Nie prowadzi ona żadnych działań mających na celu zwiększenie wiedzy i świadomości społecznej odnośnie katastrofy. Wystarczyło, aby na dzień przed świętami, a pamiętajmy że w tym roku 10 kwietnia wypadał zaraz po Wielkiej Nocy, zwołać konferencję prasową wyjaśniającą rzeczowo i dogłębnie ustalenia śledczych.
Gdyby tak się stało, przedstawione argumenty stanowiłoby świetny kontrast wobec bzdur kreowanych przez Prawo i Sprawiedliwość i jego apologetów. Tak się jednak nie stało i od kilku dni nasza przestrzeń publiczna musi przyjmować na siebie coraz ostrzejsze epitety i słowa Jarosława Kaczyńskiego i jego politycznych kompanów.