Zakończona stołeczna Parada Równości po raz kolejny pokazała, że w stolicy i w reszcie kraju nie brakuje ludzi dla, których wartości takie jak godność, równość wobec prawa czy szacunek dla ludzi odmiennych od siebie to priorytety. Pojawiła się również dyskusja co zrobić, aby Parada Równości była dniem jeszcze bardziej inkluzywnym i zachęcającym do wzięcia w niej udziału.
REKLAMA
Tegoroczna Parada nie była Paradą rekordową jeśli chodzi o frekwencję. Bardzo duże znaczenie odegrała tutaj kapryśna pogoda, która nie rozpieszczała organizatorów. Świadczy o tym nie tylko mniejsza, aniżeli w rekordowych latach liczba uczestników, lecz także symboliczna liczba przeciwników Parady Równości.
Warto zastanowić się jednak, co zrobić aby niezależnie od pogody czy innych czynników zewnętrznych dzień ten z roku na rok przyciągał na ulicę Warszawy i innych polskich miast coraz więcej ludzi? Konieczne jest bardziej wyraziste zaproszenie do wspólnego manifestowania wszystkich dyskryminowanych społecznie grup w Polsce.
Wyobraźmy sobie Paradę, w której przez stolicę maszerują zarówno środowiska LGBT, jak również wszystkie inne grupy, które w naszym kraju z takich, a nie innych powodów czują się źle i "ciasno". Pokrzywdzeni pracownicy, osoby niepełnosprawne, dyskryminowane coraz silniej w naszym kraju grupy lokatorskie, mniejszości wyznaniowe, przedstawiciele mniejszości narodowych czy przedstawicielki środowisk feministycznych każdego dnia walczące o równouprawnienie.
Tylko wówczas będziemy mieli do czynienia z paradą równości pełnokrwistą, podczas której najrozmaitsze grupy, których prawa w naszym kraju nie są do końca respektowane zjednoczą się w jednym celu – walkę o poprawę ich bytu. Ich cechami wspólnymi powinny być: świadomość i przekonanie o dyskryminacji oraz lewicowy światopogląd, gwarantujący szacunek dla innych uczestniczących w Paradzie grup.
To wszystko zagwarantuje, że uczestnicy manifestacji zjednoczą się nie w sposób agresywny i zniechęcający do wspólnego manifestowania, co tak często widzimy w manifestacjach organizowanych przez polską prawicę. Można bowiem reszcie społeczeństwa przekazać swoje postulaty z pogodą ducha, w pozytywny sposób, krzycząc: „zobaczcie, nie jesteśmy w tym kraju sami – zarówno my, jak i nasi przyjaciele będziemy dążyli do zmiany stanu rzeczy.”
To od lat czynią organizatorzy i uczestnicy Parady Równości, których namawiam już dziś, do budowania szerokiej koalicji organizacji i ugrupowań walczących o prawa dyskryminowanych w różnych aspektach i sferach życia. Niech na Paradzie Równości w roku 2013 pojedzie nie 5, 6 a 20 platform, dzięki którym niektórzy dowiedzą się, że określone problemy społeczne występują i trzeba z nimi walczyć. Zacznijmy realizować ten projekt już dziś, a uda nam się sprawić, że za rok Parada będzie wydarzeniem rekordowym.
Tego Wam i sobie życzę!
