W minionym tygodniu na zorganizowanej w Sejmie konferencji prasowej ogłosiłem wraz z przedstawicielami organizacji pozarządowych plan utworzenia sejmowego zespołu do spraw walki z łuszczycą. Odczuwam nieskrywaną satysfakcję z podjętych działań. Po pierwsze walczymy o poprawę losu olbrzymiej grupy ludzi, a na dodatek dzieje się to przy wydatnej pomocy organizacji pozarządowych. Od lat podkreślam, że właśnie tak powinna działać nowoczesna lewica.
REKLAMA
Chorzy na łuszczycę zwrócili się do mnie z prośbą o pomoc jeszcze przed minioną kampanią wyborczą. Zainteresowany tematem oraz niemocą olbrzymiej, około milionowej grupy obywateli naszego kraju (na łuszczycę choruje według różnych danych 2-4% obywateli), postanowiłem że nie można pozostać obojętnym na ich sytuację.
Po kilku miesiącach działań polegających na rozmowach z przedstawicielami Ministerstwa Zdrowia, wysyłaniu interpelacji oraz konsultacjach ze Stowarzyszeniami i Fundacjami wspierającymi chorych przyszedł czas na kolejny krok. Obserwując niemoc i obojętność, z jaką niejednokrotnie spotykają się chorzy, zaproponowałem ujęcie naszej współpracy w nieco bardziej sformalizowe ramy. Dzięki utworzeniu zespołu ds. walki z łuszczycą współpraca na linii zainteresowani posłowie - organizacje pozarządowe będzie znacznie łatwiejsza.
Dzięki zespołowi przedstawiciele trzeciego sektora nie będą "odbijali się" od drzwi biur poselskich, nikt nie będzie zbywał ich niekończącymi się obietnicami wsłuchania się w problemy i bolączki. Po zgromadzeniu wszystkich zainteresowanych walką o poprawę sytuacji tej grupy ludzi posłanek i posłów w jednym zespole, będziemy mogli zaplanować skonkretyzowane i zdynamizowane działania, na co liczę.
Od przedstawicieli organizacji pozarządowych wiem, że w chwili obecnej udziałem w zespole zainteresowanych jest kilka osób z najrozmaitszych opcji politycznych. To dobrze. Ludzkie zdrowie nie ma przecież żadnych konotacji partyjnych i w tym obszarze porozumienie powinno być osiągnięte ponad wszelkimi podziałami.
Wierzę, że jeszcze w tym roku wspólnie z chorymi podejmiemy działania, które zwiększą świadomość społeczną na temat choroby, a może i skłonią Ministerstwo Zdrowia, do bardziej przychylnego spojrzenia na ciężką sytuację chorych. Chorych, którzy w najbardziej skrajnych przypadkach są ze społeczeństwa wykluczeni w każdym aspekcie. Co więcej wykluczenie to następuje zupełnie nie z ich winy. Chorzy w Polsce pozostawieni są praktycznie bez opieki instytucjonalnej. Co gorsza, liczba takich skrajnych przypadków jest bardzo długa i wcale nie ulega zmniejszeniu. Nic bowiem nie pogarsza sytuacji chorych na łuszczycę tak mocno jak towarzyszący im stres. Tego natomiast w ich życiu nie brakuje. Brakuje opieki zarówno lekarskiej, jak i psychologicznej, która niejednokrotnie jest tak samo ważna.
Fakt tworzenia zespołu przy silnym zaangażowaniu fundacji i stowarzyszeń cieszy mnie podwójnie. Od dawna powtarzam, że lewica powinna być bliżej ludzi, a nikt na danej tematyce nie zna się lepiej niż ci, którzy dobrowolnie, niekomercyjnie, w wolnym czasie zgłębiają tajniki poszczególnych spraw i problemów, stając się prawdziwymi ekspertami. Bez głosu organizacji pozarządowych nie można budować i realizować sensownych programów wyborczych. Nikt bowiem nie zna tematu tak, jak sami zainteresowani.
W tym miejscu apeluję do wszystkich parlamentarzystów zainteresowanych tworzeniem przyszłego zespołu, aby w jego działania się włączyć. Tak dużego problemu, ogromnej grupy dotkniętych nim osób nie można lekceważyć! A do chorych na łuszczycę apeluję jeszcze raz, podobnie jak na zeszłotygodniowej konferencji prasowej: "noście głowy wysoko!"
