Dwa tygodnie temu Partia Europejskich Socjalistów przyjęła bardzo dobrą i potrzebną deklarację, dotycząca wzrostu gospodarczego i zatrudnienia w Europie, co przeszło bez większego rozgłosu w naszym kraju. Ostatnie miesiące pokazały, że lewica na Starym Kontynencie nabiera znaczenia, wychodząc w dobie kryzysu Unii Europejskiej z własnymi, konstruktywnymi propozycjami przezwyciężenia kryzysu.

REKLAMA
Najprostsza różnica pomiędzy prawicowymi, a lewicowymi receptami na wyjście z impasu, z jakim mamy do czynienia od miesięcy w Unii Europejskiej dotyczy podejścia do przeciętnego człowieka – obywatela Unii Europejskiej. Nie jest tak, że w dobie kryzysu nikt nie zarabia i wszyscy zaciskają pasa. Każdy kto analizuje jego przyczyny i przebieg widzi, że największymi kosztami problemów z jakimi boryka się obecnie Unia obarcza się tych najbardziej bezbronnych, najmniej zarabiających. Największa liczba cięć i utrat przywilejów dotyczy tych, którym często nie ma już z czego zabierać, co słusznie zauważają w swojej deklaracji Europejscy Socjaliści.
Walka z niepłaceniem podatków przez najbogatszych, wprowadzenie odpowiedniego, zrównoważonego "zielonego podatku" czy podatek od transakcji finansowych, którego na skutek oporu najbogatszych i najbardziej uprzywilejowanych grup Unia jeszcze nie wprowadziła, to tylko niektóre pomysły, które w skali Unii Europejskiej mogą przynieść miliardy euro zysku. Miliardy, które nie mogą rozpłynąć się w biurokratycznym chaosie. Środki te – jak słusznie zauważają autorzy deklaracji – należy przeznaczyć na edukację, pobudzenie wzrostu gospodarczego oraz prowadzenie przemyślanej i skutecznej polityki zatrudnienia poprzez realiację założeń Europejskiego Paktu na Rzecz Zatrudnienia. Grupy najbardziej narażone dziś na skutki kryzysu czyli najmłodsi oraz kobiety muszą otrzymać od Unii szansę na rozwój, który przyniesie korzystne rezultaty nie tylko dla wymienipnych, ale całej Unii Europejskiej !
Jak czytamy w opisywanym dokumencie, należy również skupić się na zwiększeniu transparentności agencji ratingowych. Agencji, przez decyzje których mnóstwo ludzi nieuczciwie zarobiło wielkie fortuny kosztem wielu, którzy zbankrutowali. Bogacenie się kosztem tąpnięć na rynku, spowodowanych kontrowersyjnymi decyzjami agencji ratingowych, które trudno nazwać niezależnymi nie powinno mieć miejsca...
To dobrze, że lewica w Unii Europejskiej zaczyna rozdawać karty. Spoczywa na niej wielka odpowiedzialność rozprawienia się nie tylko z kryzysem, lecz także murem czarnego PR ze strony liberalnych, prawicowych ekonomistów, którzy starają się wmówić opinii publicznej, że tylko polityka oszczędzania skierowana do określonych, najbardziej upośledzonych społecznie grup może przynieść efekty. Zaciskanie pasa jest niezbędne, jednak pod warunkiem, że zaciśniemy go wszyscy.
Bez solidarności i równomiernego rozłożenia kosztów kryzysu Unia faktycznie będzie miała problem z przezwyciężeniem impasu, który im dłużej trwa, tym większe różnice społeczne pomiędzy najbogatszymi, a najbiedniejszymi powoduje. Zwiększające się rozwarstwienie może przynieść tylko i wyłącznie rosnące niepokoje, protesty i groźby większych konfliktów, czego chcemy wszyscy uniknąć. Nie wszyscy jednak zdają się dostrzegać płynące z tego procesu groźby. Dobrze, że zauważa to europejska Lewica.