Zakończył się pewien etap mojej działalności w polityce. Jak stwierdziłem w jednym z wywiadów zaczynam nowe polityczne życie i realizację postulatów walki o otwarte i nowoczesne społeczeństwo. Zostawiam za sobą mnóstwo pozytywnych doświadczeń, przede mną co najmniej drugie tyle.
REKLAMA
Nie mam zamiaru szczególnie roztrząsać zaistniałej sytuacji. Stało się. Wypowiedzi niektórych polityczek i polityków SLD pozwalały z dużą dozą prawdopodobieństwa przewidzieć ogłoszony wyrok. Nie było prawdą, że jakiejkolwiek deklaracje z mojej strony zmieniłyby werdykt sądu. Jego skład odzwierciedlał obecny układ sił w Sojuszu. Zainteresowanym polecam głębszą analizę. Pragnę podziękować jednej z członkiń składu sądu, która nie poddała się presji.
Nigdy nie byłem, nie jestem i nie będę politykiem „aparatu partyjnego”. Moje poglądy w tej materii są niezmienne. Dążę do zmiany stylu uprawiania polityki w naszym kraju, a ten nie zmieni się na lepsze bez zmian funkcjonowania partii politycznych w Polsce.
Przez ostatnie tygodnie od niektórych ludzi w SLD słyszałem, że nie jestem wierny aparatowi partyjnemu, który ma takie, a nie inne oczekiwania wobec mnie. Uważam, że politycy nie są po to, aby spełniać oczekiwania aparatu partyjnego, a wyborców. Ich celem powinna być realizacja postulowanych wizji i celów, a nie walka o stołki, rady nadzorcze czy posady – często kosztem niejasnych układów. Z satysfakcją muszę nadmienić, że mnóstwo głosów ze struktur Sojuszu było wyrazami zrozumienia i zniechęcenia skostniałymi zasadami funkcjonowania partii, co daje powody do optymizmu.
Jeszcze w kwietniu ogłoszę moje plany. Mam zamiar udowodnić, że osią lewicowości powinno być wsłuchiwanie się w głos społeczeństwa – rozwiniętego, sprawnego, eksperckiego społeczeństwa obywatelskiego działającego w sektorze pozarządowym. Że partyjni działacze, często zupełnie oderwani od problemów społecznych nie dają recept, jakich oczekują od nich ludzie.
Ludzie są coraz bardziej obrzydzeni poziomem uprawianej polityki, a także pogarszającą się sytuacją polskiej gospodarki. To wybuchowa mieszanka, na którą przytłaczająca większość naszej klasy politycznej nie ma odpowiedzi. Może ona doprowadzić do nieprzewidzianych sytuacji czego symptomy obserwujemy już na ulicach polskich miast. Czas podjąć działania, które pozwolą tego uniknąć i dadzą młodemu pokoleniu gwarancję przyszłego funkcjonowania w spokojnym, nowoczesnym, obywatelskim społeczeństwie.
