
W morzu tematów zastępczych jakie od dawna przewijają się przez polską politykę, bardzo rzadko rozmawiamy o problemach ważnych, bardziej lub mniej dotykających każdego z nas. Jednym z nich jest niska jakość stanowionego prawa, z którą borykamy się na co dzień.
REKLAMA
Chcę wywołać dyskusję na temat kryzysu zaufania społeczeństwa do władzy, przedstawiając moją diagnozę dotyczącą niskiego poziomu ustawodawstwa. W pierwszym z moich dwóch wpisów dotyczących tego tematu, kilka rozważań dotyczących codziennych problemów dotykających polski porządek prawny…
Rozmawiając o przyczynach niskiej jakości legislacji, nie sposób nie wspomnieć o swego rodzaju wyścigu, jaki praktykują ugrupowania polityczne, aby później w mediach pochwalić się liczbą wniesionych do laski marszałkowskiej ustaw. Niejednokrotnie propozycje modyfikacji prawnych, jak i nowych projektów legislacyjnych są efektem działań zupełnie nieprzemyślanych i często nieprzygotowanych.
Ze swojego doświadczenia wiem, że do biur poselskich zgłasza się mnóstwo grup społecznych reprezentowanych przez organizacje pozarządowe, osoby indywidualne, niejednokrotnie także grupy lobbingu. Mniej doświadczeni parlamentarzyści ulegają pokusom zaimponowania swoim politycznym szefom, zamieniając się tym samym w przedstawicieli świata lobbingu, w imię pragnienia podreperowania swoich notowań wewnątrz partii.
Mówiąc o wpływie rozmaitych grup interesu na polskie prawo relacjonuję to jako osoba, mająca z tego rodzaju problemami codzienną styczność w Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka. Do naszej Komisji przychodzą dziesiątki skarg. Wśród wielu bezpodstawnych oskarżeń i insynuacji, znaleźć można bardzo wiele ludzkich historii, w których gołym okiem widać, że na skutek tworzenia prawa pod poszczególne grupy interesu ofiarą padają zwykli obywatele, których niejednokrotnie polskie prawo najzwyczajniej w świecie krzywdzi. To chyba najbardziej przykry i budzący sprzeciw przykład złych konstrukcji prawnych. W momencie gdy przepisy krzywdzą zwykłych obywateli, nie możemy mówić tym, że są one dobrze skonstruowane. To także najbardziej naoczny przykład problemów, z jakimi borykamy się na codzień, na skutek działań grup interesu.
Kolejnym problemem, w którym polityka doraźna wpływa na psucie prawa jest dopasowywanie go przez poszczególne ekipy rządzące do politycznej walki z konkurentami politycznymi. Wszyscy – bez wymieniania konkretnych przykładów – pamiętamy sytuacje, w których określona opcja polityczna poprzez uchwalanie prawa dopasowanego pod jej doraźne interesy, wchodziła w niebezpieczną polityczną grę, która niejednokrotnie obracała się przeciwko niej.
Pisząc o problemach polskiego prawa nie sposób pominąć tematu, jakim jest niska jakość propozycji poselskich. O ile część z nich jest bardzo słuszna i przygotowana na odpowiednim poziomie, o tyle dominują te, w których pomysłodawcy mają słuszne koncepcje, przy jednocześnie niskim poziomie merytorycznym ich przygotowania. Bolesne jest to, że Kluby Parlamentarne nie zaprzątają sobie niejednokrotnie głowy tym, aby projekty w porozumieniu z pomysłodawcami doszlifować. W rezultacie ich niskiej jakości, pełne niedoróbek dokumenty zalewają polski Sejm.
O procesie stałego pogarszania się naszego porządku prawnego należy rozmawiać na kilku płaszczyznach.
Dlatego też wkrótce podzielę się refleksjami dotyczącymi:
- zaszłości historycznych wpływających na polski porządek prawny,
- moją ogólną opinią na temat reform Platformy Obywatelskiej dotyczących polskiego prawa,
- procesu dostosowywania naszych przepisów do norm unijnych.
- zaszłości historycznych wpływających na polski porządek prawny,
- moją ogólną opinią na temat reform Platformy Obywatelskiej dotyczących polskiego prawa,
- procesu dostosowywania naszych przepisów do norm unijnych.
