Świąteczno-noworoczne życzenia, zwłaszcza te które słyszy polityk, można z pewnym dystansem traktować jako lustro nastrojów społecznych. W tym roku wyjątkowo często przewijał się w nich motyw spokoju. To przewrotne w czasie fundamentalnej zmiany. Nikt nie życzy sobie, aby ta zmiana była dobra, życzymy sobie za to spokoju. W sferze publicznej to bez wątpienia efekt ostatnich kilku tygodni działalności rządu i parlamentarnej większości. Do Polaków boleśnie dotarło, że zmiana nie musi być korzystna i że może cofnąć nas z pozytywnej – choć nieidealnej – ścieżki rozwoju ostatnich 25 lat.

REKLAMA
W Fukuyamę i nieodwracalny triumf liberalnej demokracji od dawna już nikt nie wierzy, ale warto pamiętać, że zakręty historii potrafią być niespodziewanie. I niebezpieczne dla pasażerów, zwłaszcza, gdy kierowca nie spuszcza nogi z gazu. Pominę przykłady najbardziej radykalne (Niemcy 1933-45), bo bez zachowania proporcji, każdy argument traci na znaczeniu. Ale przypomnijmy Węgry - modelowa transformacja ustrojowo-gospodarcza, prymus przygotowań do integracji europejskiej. A wystarczyło kilka krótkich lat, żeby osłabić niezależne sądownictwo, media i - co najbardziej niebezpieczne – skutecznie utrudnić opozycji powrót do władzy. Szukając pozytywnych przykładów, również polska demokratyczna transformacja przebiegła w niespodziewanym tempie. Jeszcze zimą 1989 roku nikt nie marzył, że za rok w Polsce solidarnościowy Premier otworzy drzwi do kapitalizmu.
Podobnych procesów historia zna tysiące, a za każdym razem ich dynamika zaskakuje uczestników. Ale zwykle dzieje się to na gruncie pewnej niewydolności systemu ekonomicznego, która zapala ludzi do działania. W Polsce tak dzisiaj nie jest. Choć PO-PSL ma na sumieniu wiele grzechów wobec polskiej gospodarki, to mamy za sobą dekadę stabilnego wzrostu i boomu publicznych (unijnych) inwestycji. Potrzeba zmiany, którą tak wielu Polaków wyraziło w wyborach, sięga zatem głębiej niż do portfela. To potrzeba nowego stylu polityki, ale przede wszystkim nowej wielkiej opowieści o Polsce. Jako obóz demokratyczny na tę potrzebę nie możemy odpowiadać ciepłą wodą w kranie, bo sentyment do darmowego czerpania ze studni może okazać się silniejszy.
Nowoczesna poszła do wyborów z wizją innowacyjnej gospodarki i otwartego społeczeństwa. Okazało się, że w Sejmie musimy walczyć o sprawy podstawowe. Ale nie tracimy z oczu długofalowej wizji. Chciałabym, żeby mój blog w natemat stał się jedną z płaszczyzn dyskusji, o tym jak kreować demokratyczną i wolnorynkową wizję zmiany. Oraz jak ją przekuć w działanie tu i teraz. Bo tak jak mówił Waclav Havel „nie wystarczy się wpatrywać w schody – musimy się też wspinać się po ich stopniach”.
Chciałabym zaprosić Państwa, żebyśmy po tych schodach zaczęli wchodzić wspólnie. To od nas zależy to czy ugniemy się przed dyktaturą jednej partii, a właściwie jednej osoby, czy będziemy bronić demokracji. To nie jest moment na załamywanie rąk, tylko na sprzeciw. Jeśli dziś pozwolimy na łamanie prawa, dla PiS nie będzie już granic. Nic ich nie powstrzyma od ingerowania w osobiste życie obywateli, inwigilacji i narzucania kwestii wyznaniowych. Ta historia się nie skończyła. Czekam na Państwa komentarze, a w Nowym Roku życzę energii do realizacji osobistych planów, ale i działania obywatelskiego. Tylko wspólnie mamy szansę obronić dorobek 26 lat polskiej wolności.