PiS-owi nie udało się ustawami wysadzić w powietrze jednego z filarów demokracji jakim jest Trybunał Konstytucyjny. Teraz Jarosław Kaczyński chce tego dokonać zmieniając Konstytucję. Jeśli zgłoszona przez PiS i Kukiza nowelizacja Konstytucji zostałaby przyjęta to po automatycznym odwołaniu dotychczasowych sędziów nowy skład Trybunału mógłby nie zostać wybrany w ogóle.
REKLAMA
W sprawie Konstytucji i Trybunału PiS jak dotąd złamał wszelkie granice przyzwoitości i wiele granic prawnych. Po odmowie przyjęcia przysięgi od prawidłowo wybranych sędziów Trybunału, po bezprawnej próbie odwołania sędziów oraz uchwaleniu ustawy, która miała sparaliżować ich pracę mamy prawo zakładać wyłącznie najgorsze intencje ze strony partii Jarosława Kaczyńskiego.
Puszka Pandory
Omawiana dziś w Sejmie nowelizacja Konstytucji da PiS-owi stuprocentową kontrolę nad przyszłością Trybunału. Jej przyjęcie byłoby jak otwarcie puszki Pandory.
Proponowana zmiana zasad wyboru sędziów, który byłby dokonywany kwalifikowaną większością 2/3 głosów, w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów, jest zmianą co do kierunku pozytywną. Jednak wnioskodawcy nie przewidzieli żadnego mechanizmu zabezpieczającego przed wakatami i sytuacją, gdy sejmowa większość z premedytacją może zablokować wybór nowych członków Trybunału. A do wskazania każdego z nich konieczne byłoby przecież poparcie PiS. Czyli de facto Jarosława Kaczyńskiego.
Dzięki tej nowelizacji PiS nie musiałby Trybunału ani przejmować, ani likwidować. Wystarczy, że nie powoła nowego.
Nie można wykluczyć, że celem Posła Kaczyńskiego jest właśnie doprowadzenie do sytuacji, w której dotychczasowy skład Trybunału zostanie odwołany po 60 dniach, a nowy nie zostanie wybrany w ogóle.
Wystarczy przecież, że PiS rozpęta konflikt wokół kandydatur i nie poprze ich w głosowaniu.
Rok temu taki scenariusz mieściłby się gdzieś pomiędzy political fiction, a spiskową teorią dziejów. Dziś, w państwie PiS, to może być ponura rzeczywistość w razie uchwalenia tej nowelizacji.
Prawny bubel
Ponadto projekt nowelizacji Konstytucji dotyczący odwołania całego składu Trybunału zawiera liczne błędy. Został on negatywnie oceniony zarówno przez Naczelną Radę Adwokacką, jak i Krajową Radę Sądownictwa.
Warto zwrócić uwagę chociażby na artykuł 2 ustawy nowelizującej, który przewiduje wygaszenie kadencji obecnych sędziów Trybunału w ciągu 60 dni od jej wejścia w życie. To rozwiązanie jest sprzeczne z zasadami demokratycznego państwa prawnego wyrażonymi w art. 2 Konstytucji. Pozostaje także sprzeczne z art. 180 Konstytucji, który gwarantuje nieusuwalność sędziów. Ponadto wygaszanie 9-letniej kadencji sędziów przed jej upływem łamie zasadę trójpodziału władzy oraz zasadę lex retro non agit, zgodnie z którą ustawa nie powinna wywierać skutków prawnych w odniesieniu do stanów faktycznych powstałych przed jej wejściem w życie.
Głosowanie pod osłoną nocy?
Ze zmiany Konstytucji PiS próbuje robić wyścig. Ale zamiast mety na końcu jest prawna przepaść, z której polska demokracja może nie wyjść już nigdy.
W związku z poważnym ryzykiem próby uchwalenia tej nowelizacji konstytucji pod nieobecność posłów opozycji - np. pod osłoną nocy - warto także apelować o przedstawienie przez wnioskodawców pełnego, precyzyjnego, dziennego kalendarza prac nad tą nowelizacją. Tak, by zminimalizować ryzyko, że jedynymi ugrupowaniami, które będą głosowały nad ewentualnym przyjęciem tej nowelizacji będą PiS i Kukiz’15.
Proste rozwiązanie
Na koniec warto też zwrócić uwagę na prosty fakt. Gdyby PiS naprawdę chciał zakończenia kryzysu wokół Trybunału, potrzebne byłyby tylko dwie decyzje Jarosława Kaczyńskiego - o zaprzysiężeniu przez A. Dudę trzech sędziów Trybunału wybranych prawidłowo w poprzedniej kadencji, oraz o uchyleniu przez PiS przeforsowanej w grudniu ustawy paraliżującej prace Trybunału.
