Bardzo ciekawą lekturą jest list amerykańskich polityków do Premier Beaty Szydło, opublikowany przez redaktora Lisa w serwisie natemat. Trzej senatorowie – ponad politycznymi podziałami – w grzecznym, ale bardzo jednoznacznym tonie pokazują, że polityka polskiego rządu budzi ich daleko idące wątpliwości.

REKLAMA
Działania skierowane przeciwko niezależności Trybunału Konstytucyjnego i wolności mediów mogą zdaniem senatorów podważyć rolę Polski jako demokratycznego modelu dla innych krajów. Po prawie 30 latach transformacji, która kosztowała Polaków wiele wyrzeczeń, takie słowa czyta się po prostu ze smutkiem. W kilka miesięcy zaprzepaszczamy wizerunek (i nie tylko wizerunek) stabilnej demokracji i solidnego partnera na scenie międzynarodowej. Ale „dobra zmiana” jest już za głęboka, żeby poprzestać na sentymentach.
http://tomaszlis.natemat.pl/171309,amerykanscy-senatorowie-do-beaty-szydlo
Dla rządu Prawa i Sprawiedliwości list od polityków amerykańskich jest bardzo niewygodny. Krytykę UE łatwo zwekslować. A to płomiennym przemówieniem w Strasbourgu, przy poklasku najbardziej skrajnych i marginalnych polityków w PE, a to używając argumentów historycznego szantażu wobec Niemiec.
Polski rząd zdaje się też wierzyć, że żadne realne sankcje Polski nie spotkają, bo przy wymogu jednomyślności, chroni przed nimi sojusz z Budapesztem. Niestety, przy najbliższych negocjacjach budżetowych (a pod koniec tego roku czeka nas przegląd budżetu 2014-2020) to przekonanie może zostać boleśnie zweryfikowane.

Jednak tym razem nie krytykują biurokraci z Brukseli i Berlina, ale amerykańscy politycy – konserwatyści i demokraci – od dawna zaangażowani w polskie sprawy. To już zresztą kolejny wyraz niepokoju za oceanem co do sytuacji w Polsce. Przebieg niedawnych wizyt wysokich przedstawicieli amerykańskiej administracji jasno wskazywał, że Waszyngton pilnie obserwuje rozwój wydarzeń.
Dla rządu PiS to krępujące, w sytuacji gdy relacje z Amerykanami mają być podstawowym filarem polityki zagranicznej. Oraz gdy dzieje się to w kontekście przygotowań do szczytu NATO w Warszawie i naszych starań o wzmocnienie militarnej obecności sojuszu w Polsce.
Rząd musi sobie zdawać sprawę, że swoimi działaniami wywołuje reakcje na międzynarodowej scenie politycznej, które bezpośrednio osłabiają pozycję negocjacyjną Polski w sprawach kluczowych dla jej bezpieczeństwa. I mam nadzieję, że ta myśl utrwali się również u posłów PiS oraz Ruchu Kukiza, kiedy będą decydowali o czasie i sposobie procedowania zmian w Konstytucji.