
Szybkie Wprowadzenie
REKLAMA
Jest taka grupa ludzi, która bez sushi nie jest w stanie normalnie funkcjonować. Fakt jest to normalny stan dla ludzi którzy rozkochali się w tym prostym z formie daniu, ale skomplikowanym w treści.
Pierwsze zapiski o potrawach przypominających sushi pojawiły się w Chinachi są starsze niż historia uprawy ryżu, jednak jeszcze przed epoką dynastii Ming zniknęły z chińskiej kuchni.
Pierwsze pisemne wzmianki o sushi w Japonii pojawiły się w VIII wieku, ale tak naprawdę znana nam forma sushi miała swoje początki w XIX i tak przez ten niewielki okres czasu ten posiłek stał się synonimem zdrowia i nietuzinkowego smaku.
Pamiętam jak dzisiaj kiedy pierwszy raz miałem okazje spróbować sushi a było to pod koniec XX wieku. Zapach i smak pierwszego kawałka nadal tkwi w mojej głowie. Tyle historii.
Wtedy to zapragnąłem poznać tajniki przyrządzania sushi i miałem to szczęście, że trafiłem do Tsubame, pierwszej japońskiej restauracji w Polsce. Tam kuchnią japońska zaraził mnie Jacek Wan który był pionierem japońskiej kuchni , gdzie pod bacznym okiem Kena Saito stawiałem pierwsze kroki w nieznanym świecie doznań smakowych. Parafrazując pewnego posła, „…Szacunek Panowie…”
Wiele przez ten czas się zmieniło i można powiedzieć, że Polska to druga Japonia, gdzie sushi stało się tak codziennym posiłkiem jak pierogi czy Kebab…
Teraz kilka informacji w pigułce, które mogą zmienić świadomość wszystkich pretendentów do miana sushoholika.
Sushi to nie surowa ryba, to postać odpowiednio ugotowanego ryżu z różnymi dodatkami. Nie musi być to ryba. Idąc skojarzeniami i niechęcią do surowej ryby, to pachnie ona morzem a nie śmierdzi, oczywiście tylko świeża. To w słabych sklepach rybnych nieprzyjemnie pachnie, nigdy w sushi barze.
Ryż nie jest nadzwyczajny, ale ziarno musi być krótkie i owalne.
Sos sojowy to błogosławieństwo z ziaren, służy do zamaczania sushi przed spożyciem. Imbir marynowany to nie kiszona kapusta, oczyszcza natomiast kubki smakowe tak aby rozpoznawać poszczególne smaki.Nori z którego robione są maki czyli rolki, to glony morskie a nie skóra z węgorza. Oryginalny wasabi to chrzan, ale większość dostępnego na rynku to mieszanka chrzanu i gorczycy, stąd ta siła.Hashi to pałeczki i nigdy nie wolną ich wbijać w ryż, to znak śmierci w Japonii. Nie będzie żadnym faux pas jeżeli uruchomione zostaną palce do spożywania sushi, nawet jest to bardziej wskazana metoda. Nyotaimori to postać body sushi, czyli postać dla dorosłych, niestety koneserzy sushi twierdzą i słusznie, że wtedy temperatura ciała zmienia smak. Stąd brak kobiet w zawodzie kucharza sushi, po prostu zbyt duże wahania temperatury kobiecego ciała, co dla mnie ma swoje korzenie męskiego szowinizmu. Sushi Master to kucharz który pracuję 10 lat w zawodzie i dopiero po egzaminie i zostaję Itamae. Sake to nie wódka, a wino ryżowe, które de facto lepiej smakuje na ciepło.Zielona herbata to samo zdrowie, pobudza lepiej niż kawa i ma właściwości antyrakotwórcze, moja ulubiona to Sencha.
Mam nadzięję, że chociaż trochę ukierunkowałem spaczoną wiedzę na dobre tory, że zaszczepiłem bakcyla i teraz wiedza na tematy związane z sushi będzie się tak szybko rozwijała i mknęła niczym japońska kolej.
Sayonara
Pierwsze zapiski o potrawach przypominających sushi pojawiły się w Chinachi są starsze niż historia uprawy ryżu, jednak jeszcze przed epoką dynastii Ming zniknęły z chińskiej kuchni.
Pierwsze pisemne wzmianki o sushi w Japonii pojawiły się w VIII wieku, ale tak naprawdę znana nam forma sushi miała swoje początki w XIX i tak przez ten niewielki okres czasu ten posiłek stał się synonimem zdrowia i nietuzinkowego smaku.
Pamiętam jak dzisiaj kiedy pierwszy raz miałem okazje spróbować sushi a było to pod koniec XX wieku. Zapach i smak pierwszego kawałka nadal tkwi w mojej głowie. Tyle historii.
Wtedy to zapragnąłem poznać tajniki przyrządzania sushi i miałem to szczęście, że trafiłem do Tsubame, pierwszej japońskiej restauracji w Polsce. Tam kuchnią japońska zaraził mnie Jacek Wan który był pionierem japońskiej kuchni , gdzie pod bacznym okiem Kena Saito stawiałem pierwsze kroki w nieznanym świecie doznań smakowych. Parafrazując pewnego posła, „…Szacunek Panowie…”
Wiele przez ten czas się zmieniło i można powiedzieć, że Polska to druga Japonia, gdzie sushi stało się tak codziennym posiłkiem jak pierogi czy Kebab…
Teraz kilka informacji w pigułce, które mogą zmienić świadomość wszystkich pretendentów do miana sushoholika.
Sushi to nie surowa ryba, to postać odpowiednio ugotowanego ryżu z różnymi dodatkami. Nie musi być to ryba. Idąc skojarzeniami i niechęcią do surowej ryby, to pachnie ona morzem a nie śmierdzi, oczywiście tylko świeża. To w słabych sklepach rybnych nieprzyjemnie pachnie, nigdy w sushi barze.
Ryż nie jest nadzwyczajny, ale ziarno musi być krótkie i owalne.
Sos sojowy to błogosławieństwo z ziaren, służy do zamaczania sushi przed spożyciem. Imbir marynowany to nie kiszona kapusta, oczyszcza natomiast kubki smakowe tak aby rozpoznawać poszczególne smaki.Nori z którego robione są maki czyli rolki, to glony morskie a nie skóra z węgorza. Oryginalny wasabi to chrzan, ale większość dostępnego na rynku to mieszanka chrzanu i gorczycy, stąd ta siła.Hashi to pałeczki i nigdy nie wolną ich wbijać w ryż, to znak śmierci w Japonii. Nie będzie żadnym faux pas jeżeli uruchomione zostaną palce do spożywania sushi, nawet jest to bardziej wskazana metoda. Nyotaimori to postać body sushi, czyli postać dla dorosłych, niestety koneserzy sushi twierdzą i słusznie, że wtedy temperatura ciała zmienia smak. Stąd brak kobiet w zawodzie kucharza sushi, po prostu zbyt duże wahania temperatury kobiecego ciała, co dla mnie ma swoje korzenie męskiego szowinizmu. Sushi Master to kucharz który pracuję 10 lat w zawodzie i dopiero po egzaminie i zostaję Itamae. Sake to nie wódka, a wino ryżowe, które de facto lepiej smakuje na ciepło.Zielona herbata to samo zdrowie, pobudza lepiej niż kawa i ma właściwości antyrakotwórcze, moja ulubiona to Sencha.
Mam nadzięję, że chociaż trochę ukierunkowałem spaczoną wiedzę na dobre tory, że zaszczepiłem bakcyla i teraz wiedza na tematy związane z sushi będzie się tak szybko rozwijała i mknęła niczym japońska kolej.
Sayonara
