
Smak Życia Bywa Słodko-Gorzki
REKLAMA
Generalnie wybieram zawsze słońce, ale szczerze powroty z New Delhi nie zawsze dla wszystkim kojarzą się ze słońcem w duszy. Podróż do Indii to zawsze wielka niewiadoma, albo się pokocha, albo znienawidzi ten region do końca swych chwil, jedno niewątpliwie pozostanie w pamięci, czyli skrajne uczucia. Znam globtroterów dla których ten zakątek świata nigdy nie będzie się kojarzył z powrotami, ale zawsze gwarantowany jest brak obojętności. Składa się na to wiele czynników, które tworząc całość mogą zamieszać w świadomości, nie tylko w kulinarnym aspekcie. Uzależniony jestem od tego motyla w brzuchu po spożyciu indyjskich potraw, jak co niektórzy w tym regionie od liści betelu, które podczas żucia dają poczucie orzeźwienia i lekkiej podniety.
Ubolewam strasznie, że miejsc w naszym kraju gdzie można spróbować kuchnie indyjską jest naprawdę niewiele, zawsze proporcje były dla mnie jasne, tyle samo kulinarnej Azji co Indii, dlatego mam nadzieje na szybki wysyp wszystkich miejsc gdzie mozaika smaków zmieni oblicze naszych upodobań kulinarnych.
Leworęczni w Indiach nie mają za ciekawie, a to dlatego, że nie używa się lewej ręki do spożywania posiłków. Uważana jest za nieczystą, no cóż percepcja czystości po powrocie i tak diametralnie zmienia oblicze. Słabo trochę biorąc pod uwagę również moją leworęczną odmienność. Ale nic to, jeżeli szanujemy miejsca w których się pojawiamy, to warto chociaż zmienić na chwilę swoje naleciałości co naprawdę nie jest łatwe. Naturę ciężko oszukać.
Indian Food to kolejny przypadek mylnego mniemania o kuchni Indii. Nic z Ameryki tylko Indie, nic związanego z Buffalo Wings tylko Bollywood smaków.
Jest wiele inicjacji kulinarnych, ale jedna z najważniejszych w życiu to jakie mnie spotkała to właśnie smak potraw kuchni indyjskiej, które są zawsze festiwalem smaków i uruchamiają wszystkie zmysły. Zawsze jest odczuwalny silny kop endorfin jakie napędzają ciało.
Prem mój dobry znajomy prowadzi mnie przez zakamarki i niuanse wszelakich aspektów życia kulinarnego jego smaków z domu rodzinnego. Twierdzi skromnie, że jedzenie to po prostu medycyna i bez wątpienia ma racje. Z każdym dniem zaskakuje mnie smakami rozpalając moja duszę do temperatury jaka panuje w jego piecu Tandoor, a powiem szczerze panuje tam iście piekielna temperatura.
Piekielna gościnność Tandoora pozwala na przyrządzanie potraw które zachowują swoją nienaganną soczystość, z różnych składników omijających oczywiście wołowinę, czyli święte krowy.
Ubóstwiam masale, mieszankę przypraw która jest podstawą marynat, w zależności od regionu w którym jest przygotowywana składniki są różnorodne, ale podstawą zawsze jest chili, kardamon, cynamon, kolendra oraz czarny pieprz.
Mięsa, ryby jak i warzywa z Tandoora mają to coś, chrupkie a zarazem soczyste, pozwala to na pełną celebracje smaków niewiele zmienionych przez temperaturę.
Jest coś co zawsze wzbudzało moją ciekawość, czyli olej musztardowy, nie mylić z gazem musztardowym. Tak naprawdę jego spożycie w większej ilości nie zawsze może się skończyć dobrze dla zdrowia... Służy do przygotowywania marynat . Ma również podobno zbawienny wpływ na jędrność piersi, masaż tym olejem czyni cuda, zatem niewiasty? Niejeden zapewne rozetrze olej musztardowy w swych dłoniach.
Zaiste ostrość to sprawa podobno sprawa kluczowa w kuchni tego regionu, ale nie do końca, tyle w tym prawdy co w równouprawnieniu kobiet indyjskich. Naprawdę cechą smaków wszystkich wspaniałości stołu jest zdumiewająca różnorodność smaków połączonych na jednym talerzu.
Pierwsze doznania smakowe przy Dal Makhani zmieniło mój obraz soczewicy. Delikatny śmietanowy sos i bogata z natury soczewica, takie smaki pamięta się na zawsze.
Fani szpinaku i sera mogą rozkoszować się Paneer Palak, fantastyczne połączenie tych dwóch dobroci.
Naan to słowo klucz, zawsze towarzyszy przy posiłku, prosty placek a tyle radości.
Pojawiają się dary od Boga, czyli owoce mango. Faktycznie to jest najważniejszy owoc Indii, z którego można w połączeniu z jogurtem wyczarować balsam łagodzący na rozpalony układ pokarmowy.
Kolejna podróż kulinarną wprowadzająca w zakamarki kalejdoskopu smaków Indii utwierdza mnie w przekonaniu, że urozmaicenie bawi. Różnorodność smaków indyjskich jest tak oszałamiająca, że naprawdę można rozpalić duszę i to dosłownie. Nie chodzi tu o ostrość, lecz o świadomość jaką posiadają Hindusi. Prawidłowo skomponowane potrawy wpływają na ciało i umysł człowieka. Naprawdę jesteśmy tym co spożywamy, warto o tym pamiętać.
Ubolewam strasznie, że miejsc w naszym kraju gdzie można spróbować kuchnie indyjską jest naprawdę niewiele, zawsze proporcje były dla mnie jasne, tyle samo kulinarnej Azji co Indii, dlatego mam nadzieje na szybki wysyp wszystkich miejsc gdzie mozaika smaków zmieni oblicze naszych upodobań kulinarnych.
Leworęczni w Indiach nie mają za ciekawie, a to dlatego, że nie używa się lewej ręki do spożywania posiłków. Uważana jest za nieczystą, no cóż percepcja czystości po powrocie i tak diametralnie zmienia oblicze. Słabo trochę biorąc pod uwagę również moją leworęczną odmienność. Ale nic to, jeżeli szanujemy miejsca w których się pojawiamy, to warto chociaż zmienić na chwilę swoje naleciałości co naprawdę nie jest łatwe. Naturę ciężko oszukać.
Indian Food to kolejny przypadek mylnego mniemania o kuchni Indii. Nic z Ameryki tylko Indie, nic związanego z Buffalo Wings tylko Bollywood smaków.
Jest wiele inicjacji kulinarnych, ale jedna z najważniejszych w życiu to jakie mnie spotkała to właśnie smak potraw kuchni indyjskiej, które są zawsze festiwalem smaków i uruchamiają wszystkie zmysły. Zawsze jest odczuwalny silny kop endorfin jakie napędzają ciało.
Prem mój dobry znajomy prowadzi mnie przez zakamarki i niuanse wszelakich aspektów życia kulinarnego jego smaków z domu rodzinnego. Twierdzi skromnie, że jedzenie to po prostu medycyna i bez wątpienia ma racje. Z każdym dniem zaskakuje mnie smakami rozpalając moja duszę do temperatury jaka panuje w jego piecu Tandoor, a powiem szczerze panuje tam iście piekielna temperatura.
Piekielna gościnność Tandoora pozwala na przyrządzanie potraw które zachowują swoją nienaganną soczystość, z różnych składników omijających oczywiście wołowinę, czyli święte krowy.
Ubóstwiam masale, mieszankę przypraw która jest podstawą marynat, w zależności od regionu w którym jest przygotowywana składniki są różnorodne, ale podstawą zawsze jest chili, kardamon, cynamon, kolendra oraz czarny pieprz.
Mięsa, ryby jak i warzywa z Tandoora mają to coś, chrupkie a zarazem soczyste, pozwala to na pełną celebracje smaków niewiele zmienionych przez temperaturę.
Jest coś co zawsze wzbudzało moją ciekawość, czyli olej musztardowy, nie mylić z gazem musztardowym. Tak naprawdę jego spożycie w większej ilości nie zawsze może się skończyć dobrze dla zdrowia... Służy do przygotowywania marynat . Ma również podobno zbawienny wpływ na jędrność piersi, masaż tym olejem czyni cuda, zatem niewiasty? Niejeden zapewne rozetrze olej musztardowy w swych dłoniach.
Zaiste ostrość to sprawa podobno sprawa kluczowa w kuchni tego regionu, ale nie do końca, tyle w tym prawdy co w równouprawnieniu kobiet indyjskich. Naprawdę cechą smaków wszystkich wspaniałości stołu jest zdumiewająca różnorodność smaków połączonych na jednym talerzu.
Pierwsze doznania smakowe przy Dal Makhani zmieniło mój obraz soczewicy. Delikatny śmietanowy sos i bogata z natury soczewica, takie smaki pamięta się na zawsze.
Fani szpinaku i sera mogą rozkoszować się Paneer Palak, fantastyczne połączenie tych dwóch dobroci.
Naan to słowo klucz, zawsze towarzyszy przy posiłku, prosty placek a tyle radości.
Pojawiają się dary od Boga, czyli owoce mango. Faktycznie to jest najważniejszy owoc Indii, z którego można w połączeniu z jogurtem wyczarować balsam łagodzący na rozpalony układ pokarmowy.
Kolejna podróż kulinarną wprowadzająca w zakamarki kalejdoskopu smaków Indii utwierdza mnie w przekonaniu, że urozmaicenie bawi. Różnorodność smaków indyjskich jest tak oszałamiająca, że naprawdę można rozpalić duszę i to dosłownie. Nie chodzi tu o ostrość, lecz o świadomość jaką posiadają Hindusi. Prawidłowo skomponowane potrawy wpływają na ciało i umysł człowieka. Naprawdę jesteśmy tym co spożywamy, warto o tym pamiętać.
