Obserwacja polskiej polityki ostatnich lat ukazuje obok wielu ogromnych sukcesów w sferze materialnej także mizerie i brak dbałości o kulturę. Jest banalnie oczywiste, że to kultura zapewnia narodowi tożsamość. Mimo, że dziś najbardziej wybija się ekonomia i sport, to te nawet te dziedziny życia bez kultury skazane są na uwiąd, gdyż życie społeczeństwa jest całością.
REKLAMA
Politycy z Premierem na czele skupiają się na igrzyskach, jak chociażby mistrzostwa Europy w piłce nożnej. Nie mam nic przeciwko piłce nożnej, sam jestem fanem. Jednakowoż w czasie tej fantastycznej imprezy, Euro 2012, z której rządzący są tak bardzo zadowoleni dochodzą o informacje, że bardzo spada czytelnictwo, szczególnie mężczyźni przestają czytać, padają małe wydawnictwa. Nieszczęsny VAT na książki doprowadził do ogromnych zastojów w płatnościach miedzy dystrybutorami i wydawcami i faktycznie sprowadził wiele wydawnictw na krawędź bankructwa.
Jeżeli jeszcze Premier dla kogoś jest autorytetem, to mógłby choć raz powiedzieć coś na temat książek, które czyta, dać się sfotografować z książką. Polityka kulturalna, na którą składa się między innymi ograniczenie dotowania bibliotek publicznych, zabieranie lokalów takim instytucjom jak Krytyka Polityczna, doprowadzi niebawem do tego, że będziemy wyglądać i myśleć, jak bohaterowie filmu Planeta Małp: zadowolone lecz bezmyślne twory stające się łupem groźnych małp. Wychowywanie młodych pokoleń jako konsumentów zaczarowanych pięknem Arkadii i Złotych Tarasów oraz oglądających co pewien czas igrzyska, w których raczej wypadamy rażąco słabo i miłośników tasiemcowych seriali na dłuższą metę szkodzi społeczeństwu. Polska przetrwała głownie dzięki kulturze i to kulturze tworzonej często przez „narkomanów” Mickiewicza, Słowackiego, Krasińskiego, Tetmajera i Witkacego.
