Może niektórzy pamiętają debatę sejmową, gdy minister sprawiedliwości Kwiatkowski bronił nowelizacji 62 paragrafu ustawy o Przeciwdziałaniu Narkomani. Wedle nowych przepisów prokuratura może przy niewielkiej ilości substancji odurzającej odstąpić od ścigania delikwenta złapanego przez policję.
REKLAMA
Pamiętamy także wystąpienie posłanki Kempy, która zapytała się o to której mafii ma to służyć. Debata się odbyła , nowelizacja przeszła i co dalej. Na kilkanaście tysięcy przypadków z nieznaczną ilością prokuratura umorzyła kilkanaście. Dlaczego? Powód jest bardzo prosty. Policja i prokuratura jest rozliczana ze statystyk wykrywania przestępców. Nie z jakości lecz z ilości. Zatem każdy prokurator czy policjant może liczyć na służbowy awans gdy nałapie wielu przestępców. Oczywistym jest, że schwytanie dealeara heroiny, który kursuje na trasie Iran Polska jest tysiąc razy trudniejsze, bardziej czasochłonne, kosztowniejsze i niebezpieczne niż schwytanie osiemnastolatka, który popala na studniowce lub znanej artystki. Nie jest to wina ani policji ani prokuratury, że ktoś stworzył taki durny system. Znając życie funkcjonuje on tylko w Polsce i został wymyślony na potężnym kacu.
A Ministerstwo Sprawiedliwości nie widzi żadnego problemu, zajmuje się bowiem taksówkarzami.
