Amerykański magazyn Rolling Stone podsumował muzycznie rok 2012. Wśród najlepszych płyt ubiegłego roku są albumy wiekowych już dziś artystów , którzy kiedyś swoją twórczością towarzyszyli rewolucji dzieci kwiatów.

REKLAMA
Świetne płyty nagrali Bob Dylan i Neil Young. 35 album Dylana Tempest określany jest jako zdumiewający rozkwit młodzieńczej wręcz energii tego siedemdziesięciolatka. Podobne zachwyty wzbudza Psychedelic Pill Neila Younga, który już w swoim tytule przypomina atmosferę San Francisco z lat 60. Young nie boi się nagrywać 30 minutowych utworów (Driftin’ Back). Również inny starzec (78 lat !) Leonard Cohen nagrał nową erotyczną szeptankę Old Ideas.
Najlepszą zaś płyta wedle Rolling Stone’a jest17 album, też nie młodzieniaszka Bruce’a Springsteena (Wrecking Ball). Boss podobnie jak Dylan, Young i Cohen kipi energią, muzyczną innowacyjnością i nieprzemijającym elan vital. Jamajski dziadyga Jimmy Cliff albumem Rebirth narodził się na nowo. Ten premarleyowski artysta jest w wielkiej formie. Także stary hipis Dr. John umiesił na 15 miejscu listy Rolling Stone’a swój album Locked Down. Również niegdysiejszy wokalista Steely Dan Donald Fagenze swoim Sunken Condos zajął 25 pozycje na liście RS. Ci wielcy artyści, którzy w młodości nie stronili od substancji psychodelicznych i prowadzili szaleńczy tryb życia są aktywni, nagrywają, koncertują i nie skupili się na odcinaniu kuponów. Trzymają się świetnie i nie dziwi że możemy ich wymienić jednym tchem z artystami już bardzo typowymi dla XXI wieku jak: Beach House, Japandriods,fun.