Mam wrażenie, że polski parlament bierze udział w konkursie na najgłupszy parlament świata. Czarnoskóry poseł John Godson stwierdził wczoraj w telewizji, że homoseksualizm jest grzechem. Na to mało rezolutny poseł Ruchu Palikota nie zareagował. Panowie wymądrzali się, który jest bardziej tolerancyjny.
REKLAMA
Panie Godson, skoro masz pan wstręt do książek i wiedzy, to może Pan potrafisz wystukać w Wikipedii coś na temat homoseksualizmu. Nie jest on grzechem. Ludzie rodzą się homoseksualni, a nie tak jak Panu się wydaje wszyscy rodzą się heteroseksualni, a potem dla czystej przyjemności uprawiają seks z przedstawicielami tej samej płci, grzesząc przeciw Bogu.
Gdyby pan poseł z Ruchu Palikota miał więcej ikry, to powiedziałby Panu Godsonowi: że na tej samej zasadzie urodzić się czarnym to grzech. Może dałoby to Panu Godsonowi coś do myślenia. A może człowiek jest czarny, bo się nie myje, jak wyraził się wielki polski teolog z Torunia. Obok Pana Godsona mądrością popisuje się również profesurka posłanka Pawłowicz, dla której transseksualizm to: nażreć się hormonów. Inny wielki przywódca polityczny, prezes PIS-u zapytał: czy marihuana jest z konopi? Po czym sam sobie odpowiedział, że z tego co on wie, to nie jest z konopi. Mógłby coś na ten temat przeczytać, a jeśli poza Trylogią i Naszym Dziennikiem nic nie czyta, to zapytać się Panów Terleckiego i Kuchcińskiego. Przecież to starzy hipisi i niejedno ziółko palili. Także nasz minister sprawiedliwości wsławił się tym, że nie czytał polskiej Konstytucji, a jeśli już to nie zrozumiał tego, co tam napisano o małżeństwie, co mu profesorowie konstytucjonaliści Winczorek i Osiatyńscy wypomnieli.
Czy mamy do czynienia z wtórnym analfabetyzmem posłów, a może demokracja to zbyt duże wyzwanie dla nas, może powinniśmy powrócić do jednopartyjności.
