Wydaję mi się, że Duch Święty czuwał nad tym, abym wystąpił 12 marca 2013 roku w programie Moniki Olejnik "Kropka nad i".

REKLAMA
Tego zimowego dnia byłem w Roztoczańskim Parku Narodowym pod Zamościem. Jechałem terenowym samochodem i w pewnym momencie mój kolega powiedział: zatrzymaj się na moście nad Wieprzem, tam jest zasięg. Dosłownie za sekundę zadzwonił do mnie pan Rafał z TVN 24 z propozycją występu obok księdza Sowy w programie. Miałem 5 godzin na dojazd do Warszawy a jeszcze musiałem załatwić kilka spraw w pobliskim Bliżowie. Wszystko się udało.
Udało mi się wypowiedzieć kilka słów na temat Kościoła i moich oczekiwań związanych z nowym papieżem. Po mojej wypowiedzi rozpętała się burza na twitterach prawicowych dziennikarzy. Oprócz plugawych obelg typu: narkoman, powinien współżyć z własnym psem itd., odmówiono mi prawa komentowania spraw Kościoła. Dlaczego? Bo jestem z poza kręgu towarzyskiego Panów: Gmyza (z ewangelickiej rodziny), Warzecha, Terlikowski, Ziemkiewicz itd. Ludzie ci w większości tzw. nardowi katolicy rzeczywiście nie są moimi przyjaciółmi. Mają oni swoich antenatów w przedwojennej Polsce, wśród tych którzy nawoływali do ławkowego getta i palenia cerkwi prawosławnych. Dla mnie narodowy katolik to oksymoron. Katolikos znaczy całościowy a zatem nie ograniczający się do jakiego narodu. W tym wypadku: polskiego. Czy Sipowicz może się wypowiadać o Kościele katolickim?
Może! Z wielu powodów. Po pierwsze Kościół zawsze dbał o owieczki, które chciały mu się wymknąć z zagrody a ja taką owieczką chyba jestem. Chciałem dokonać apostazji ale parafia Św. Kostki z Płocka tę prośbę zlekceważyła. Nawet jeślibym apostazji dokonał, to wedle prawa kanonicznego nadal byłbym członkiem świętego Kościoła katolickiego. A tego Pan Warzecha nie wie, bo chyba nie trzymał w ręku żadnych dokumentów kościelnych. Mam prawo wypowiadać się o Kościele również ze względów merytorycznych. Jestem doktorem Akademii Teologii Katolickiej. Promotorem mojej pracy magisterskiej był prof. Andrzej Półtawski, najbliższy przyjaciel Jana Pawła II.
Znałem Karola Wojtyłę. Promotorem mojej pracy doktorskiej był profesor Mieczysław Gogacz (tomista). Z nimi oraz z księdzem Leszkiem Kucem (teolog homiletyk) byłem w 1975 roku na pielgrzymce do miejsc związanych ze św. Franciszkiem !!! Następnie wzięliśmy udział w audiencji Pawła VI, który zamienił ze mną kilka słów i pobłogosławił mnie. W Monachium w latach 80. zeszłego stulecia słuchałem wykładów wielkiego teologa Karla Rahnera. Nie jestem masonem jak na przykład były premier Jan Olszewski. Nie demonstrowałem nigdy przeciwko Kościołowi i papieżowi jak poeta Rymkiewicz. Nie jestem Żydem jak Bronisław Wildstein. Moja rodzina jest wpisana do Księgi Rycerstwa Polskiego, herbu Lis. Skoligacona z Radziwiłłami i Gombrowiczami. Jeden z Sipowiczów Gabryel Sipowicz był jezuita i filozofem w XVI wieku. Brat mojego ojca był biskupem rezydującym w Londynie. Antykomunistą wielokrotnie przemawiający w Radio Swoboda i Wolna Europa. W przeciwieństwie do pana Adama Jasińskiego z PiSu, czy Jana Pietrzaka ani ja, ani nikt w mojej rodzinie nie był w PZPR.
Moja babka zginęła na Pawiaku za działalność w ZWZ (AK ), a mój dziadek był poszukiwany listami gończymi przez SB. Jeden mój stryj zginął w Mathaussen, a drugi był w katowni bezpieki na Rakowieckiej. Przejdźmy do mojej osoby. Bardzo interesuję się dogmatem Trójcy Świętej. Znam filozofię św. Tomasza z Akwinu i św. Anzelma. W tej chwili pracuje nad habilitacją. Czy któryś z panów plugawców może popisać się lepszymi rekomendacjami do wypowiadania się o Kościele. Oczywiście wiele rzeczy mi się w Kościele nie podoba: czyny pedofilskie, rzeź kobiet nazwanych przewrotnie czarownicami, nawracanie ogniem i mieczem Indian. Zniszczenie kultury Azteków, Majów i Inków. Podżeganie do mordowani Żydów, nachalny homoseksualizm wielu księży. Brak teologii zwierząt. Tu akurat liczę na papieża Franciszka.
Przecież Franciszek z Asyżu rozmawiał z ptakami. Może wreszcie Kościół się pochyli się nad naszymi braćmi ze świata zwierzęcego. Nie podoba mi się pogarda Kościoła dla kobiet. Kult Matki Bożej to za mało, żeby docenić rolę kobiet w świecie i w Kościele. Nie wiem czy jestem katolikiem w sensie dogmatycznym. Cenię buddyzm, szamanizm i dostrzegam więcej Ducha Świętego w zwierzętach i drzewach niż w wielu ludziach. Najmniej zaś go widzę w brzucha tych aroganckich i niepokornych purpuratach. Czy to wyklucza mnie z możliwości dialogu, wypowiadani się na temat Kościoła? Wiem, że teraz jeszcze więcej plugastwa wyleją na moją głowę narodowi specjaliści od nauki Jezusa Chrystusa. Trudno świetnie.

Czy chcesz dostawać info o nowych wpisach?