Bardzo szanuję pana prezydenta Lecha Wałęsę oraz panią Henrykę Krzywonos. Bez nich oraz bez setki innych nie mielibyśmy wielkich wolności. Niestety - te dwie bohaterskie postaci wielkich wolności szkodzą małym wolnościom. Lech Wałęsa popisał się swoją homofobią. Kolejne tłumaczenia pogłębiają jego upadek jako bohatera, człowieka, chrześcijanina. Kogo on by chciał wystawić za mur: Michała Anioła, Leonardo Da Vinci, Christiana Andersena, Piotra Czajkowskiego, Karola Szymanowskiego, Jarosława Iwaszkiewicza, Mirona Białoszewskiego. A co się stanie, jeśli spotka na salonach, jeśli go na te salony jeszcze zaproszą, wicekanclerza Niemiec lub premiera Islandii? Nie poda im ręki, tylko nogę? I to podobno wszystko przez to, że gejowskie obraźliwe pochody ujrzał kiedyś w telewizji?
Bohaterowie są zmęczeni, czyli kufelek piwa pani Krzywonos
REKLAMA
Druga postać solidarnościowej rewolucji, która ostatnio zaczyna mnie rozczarowywać, to pani Henryka Krzywonos. W związku z opuszczeniem przez nią Kongresu Kobiet usłyszeliśmy taką oto jej wypowiedź: „Ale gdy słyszę, że Palikot opowiada, że marihuana jest lepsza niż kufelek piwa, to jako osoba odpowiedzialna za dzieci, zgodzić się na to nie mogę”. Rozumiem, że pani Krzywonos nie ma czasu na czytanie moich książek i artykułów o marihuanie. Jednakże, jak twierdzi, od 15 lat przyjaźni się z panią Jolantą Kwaśniewską. Nie wiem, o czym panie rozmawiają, ale ubolewam, że nie dotarły do pani Krzywonos wieści o tym, że mąż pani Jolanty, pan prezydent Aleksander Kwaśniewski, zmienił diametralnie stosunek do tzw. miękkich narkotyków, w tym inkryminowanej marihuany.
Wiele badań empirycznych zmieniło utarte w świadomości twierdzenie, że marihuana jest groźnym i potwornym narkotykiem. O zgrozo, większość badań wskazuje na to, że marihuana w swojej szkodliwości stoi daleko za alkoholem i papierosami. Pani Henryko: kufelek piwa jest groźniejszy niż marihuana. Proszę sięgnąć do źródeł, do naukowych badań i zrewidować swoje przesądne poglądy. Wie już o tym cały świat. Wiele krajów idzie w kierunku depenalizacji, dekryminalizacji, a czasami legalizacji marihuany (np.Urugwaj). Wygłaszając poglądy o niewinnym kufelku piwa pogłębia tylko pani przesądy oraz przyczynia się pani do ksenofobii: nasza wódka i piwo i jakieś obcy produkt – marihuana. Ustawia się pani w tym samym szeregu, co Lech Wałęsa. Niedawno pożegnałem na cmentarzu syna kolegi, który pił tylko piwo. Zmarł na marskość wątroby.
W Polsce rocznie umiera około 30 tys. osób na chorobę alkoholową, zaś od marihuany nikt w Polsce ani na świecie nie umarł. U nas jest nadal przaśnie i niesprawiedliwie (Minister Sprawiedliwości ma inne sprawy na głowie niż sprawiedliwość): biskup może po pijanemu złamać latarnię i za to karze się go jedynie symbolicznie, zaś uczeń za posiadanie śladowej ilości marihuany - 0,1 grama idzie do więzienia (potwierdzony przypadek).
Marihuana była już lekarstwem w czasach Jezusa. W XIX wieku każda apteka w Europie i Stanach Zjednoczonych sprzedawała setki jej derywatów. W XXI wieku marihuana wraca jako lekarstwo. Na chorobę Parkinsona, Alzheimera, na depresję i jako pomoc po chemioterapii. Wie o tym świat. Oczywiście dodam na koniec, że marihuana - tak jak o wiele szkodliwsze piwo i wódka - nie powinna być nadużywana. Bo zło tkwi w nadużyciu, a nie użyciu.
