119 osób utonęło w czasie ostatniego upalnego weekendu. Policja podała, że większość ofiar była pod wpływem alkoholu. A co się pije w upalne dni nad wodą ? Oczywiście zimne pieniste brązowe piwo.
REKLAMA
Najpierw łomżing, potem pogrzebing. 80 procent posłów polskiego parlamentu uważa, że alkohol etylowy jest bezpieczny i na pewno nie jest to narkotyk!!! Chcecie legalnych narkotyków, to zmieńcie premiera – słyszeliśmy nie raz. Narkotyki to śmierć twierdzą: Błaszczak, Dera, Pitera, Kaczyński, Ziobro, Miller i większość szanownej izby, która teraz na łonie natury relaksuję się prawdopodobnie piwem, wódką i winem.
20 miliardów złotych to podobno roczne wpływy do budżetu ze sprzedaży alkoholu etylowego. Straty zaś są nieobliczalne. W ten weekend na pewno około sto zrozpaczonych rodzin. W skali roku tysiące zniszczonych istnień, zrujnowanych gospodarstw domowych, zmarnowanych dzieci. Żaden jednak z polityków, którzy puszą się jako moraliści w telewizji nazywając marihuanę śmiercią nie ma odwagi, żeby powiedzieć Polakom prawdę: alkohol to śmierć!!! Alkohol jest do dostania w setkach tysięcy stacji benzynowych, w setkach tysięcy sklepach 24 h. Są już bary alkoholowe (Warszawa ul. Nowy Świat) i pogotowie alkoholowe (ul. Krucza w Warszawie).
Pijanymi i jeszcze nie utopionymi zajął się już nawet Trybunał Stanu i prezydent. Gdy sejm chciał wprowadzić ustawę, wedle której wobec nietrzeźwych obywateli można będzie wprowadzić „środki przymusu bezpośredniego“ oraz „inne środki techniczne“, to Trybunał Stanu orzekł: nie można drastycznie wkraczać w wolność człowieka za pomocą niedookreślonego przepisu o „innych“ środkach technicznych.“
Sejmowi, senatowi, prezydentowi i Trybunałowi Konstytucyjnemu nie przeszkadza natomiast niedookreślone sformułowanie ze znowelizowanej Ustawy o przeciwdziałania narkomani par. 62 a o „nieznacznej ilości“ środków odurzających, które można posiadać nie podpadając pod aparat represji. Widzimy gołym okiem ogromną dysproporcję i asymetrię w traktowaniu konsumentów alkoholu i marihuany. Na tych pierwszych się chucha, tych drugich się szykanuje. To tak jakby konsumenci herbaty byli nagradzani i chronieni a konsumenci kawy represjonowani i więzieni. A podobno wedle Konstytucji wszyscy mamy być traktowani równo.
Marihuana co już zostało wielokrotnie naukowo udowodnione i to przez obiektywnych naukowców a nie polityków manipulatorów nigdy bezpośrednio nie spowodowała czyjejś śmierci, nie można jej bowiem przedawkować. Jej kryminogenność w porównaniu do alkoholu etylowego jest setki razy mniejsza.
Wnikliwie obserwując życie polityczne w Polsce da się zauważyć, że jedyną rzeczywistą opozycją polityczną zasługującą na to miano jest organizacja Wolne Konopie. To wobec jej działaczy policja i prokuratura stosuje środki operacyjne znane z PRLU. Takie jakie SB stosowała np. wobec KORowców. Chodzi o tzw.“ogony“. „Ogon“, dla tych którzy nie pamiętają albo później się urodzili, to ciągłe uporczywe śledzenie delikwenta.
Aresztowanie na 3 miesiące Andrzeja Dołeckiego na podstawie nie zweryfikowanego donosu też o czymś świadczy. I jako żywo przypomina PRL z jego stalinowską zasadą: dajecie mi człowieka a paragraf zawsze się znajdzie. Paradoksem jest to, że ludzie którzy sami byli ofiarami tamtego systemu i wobec których stosowano owe techniki inwigilacji i prześladowania stosują je dzisiaj sami na przykład wobec Wolnych Konopi. Marihuana stała się sprawą polityczną. Andrzej Dołecki powinien mieć status więźnia politycznego. Stefan Kisielewski nazwał kiedyś posłów na sejm w PRLU: dyktaturą ciemniaków. Może dyktatury już nie ma ale ciemniacy pozostali. Powtarzam zatem jeszcze raz panu Ziobrze, Błaszczakowi, Derze, Piterze i etceterze: za całkowicie nieuregulowanym zezwoleniem na nieograniczony dostęp do alkoholu etylowego i przeregulowanym zakazem o wiele mniej szkodliwej marihuany nie stoją żadne racjonalne przesłanki. Jeżeli te apele nadal będą pomijane obłudnym milczeniem, to należy chyba potraktować naszą demokracje tak jak wielki filozof Hegel pojmował w ogóle system reprezentacji parlamentarnej: vertreten heisst zertreten. Co na nasz znaczy: reprezentowanie (vertreten) przez posła swojego wyborcy kończy się często na miażdżeniu tego wyborcy (zertreten).
