"Żadna siła nie powstrzyma człowieka od tego, żeby skorzystać z pewnych możliwości, jakie daje człowiekowi wolna wola i do czego pchają go namiętności" - powiedział bp Pieronek. Skoro żadna siła nie powstrzyma księży przed pedofilią, to może trzeba otwarcie założyć nowy zakon ojców pedofilanów. Wtedy umilkną zarzuty o hipokryzję Kościoła, a i powołania wzrosną prawdopodobnie lawinowo

REKLAMA
Dopiero 87 tysięcy pedofilskich zdjęć na komputerze księdza Wojciech Gila sprawiło, ze polski episkopat jakoś się do zjawiska pedofilii wśród polskiego kleru odniósł.
Michalita Gil z gracją koszący trawę u siebie w podkrakowskiej Modlnicy, arcybiskup Wesołowski, gdzieś w Watykanie, trzeci polski ksiądz zabity w czasie pedofilskiej orgii w Ekwadorze, ksiądz który przez lata gwałcił dziewczynkę, która popełniła samobójstwo, między innymi dlatego, bo arcybiskupowi Michalikowi nie chciało się odpowiedzieć na jej list. To prawdopodobnie czubek góry lodowej zjawiska seksualnego molestowania dzieci przez polskich księży.
Można by powiedzieć z dumą, że dołączyliśmy do szeroko zakrojonego zjawiska wśród księży tego świata. Irlandia, Niemcy, Belgia, Holandia, USA, Kanada, Południowa Ameryka i wreszcie Polska. Sądząc po wypowiedziach niektórych hierarchów, pedofilia wśród księży to znowu nie tak groźne zjawisko jak np. filozofia gender. Benedykt XVI zmagał się z o wiele większymi tematami niż pedofilia wśród duchownych. Dbał o to, żeby ludzie żyli zgodnie z przykazaniami bożymi. To jest o wiele ważniejsze zadanie niż ukrócenie sprawy pedofilskiej, która była na świecie, jest i będzie.
"Żadna siła nie powstrzyma człowieka od tego, żeby skorzystać z pewnych możliwości, jakie daje człowiekowi wolna wola i do czego pchają go namiętności. Przepraszam bardzo, świata nie zmienimy" - powiedział biskup Tadeusz Pieronek w TVN24.
Skoro żadna siła nie powstrzyma księży przed pedofilią, to może trzeba otwarcie założyć nowy zakon ojców pedofilanów. Wtedy umilkną zarzuty o hipokryzję Kościoła, a i powołania wzrosną prawdopodobnie lawinowo. Dominikanę zaś i inne biedne kraje Ameryki łacińskiej, gdzie dzieci z nędzy się prostytuują, można już uznać dzięki misyjnej działalności ojca Gila i biskupa Wesołowskiego za poletko doświadczalne. Wtedy wreszcie będzie spokój i Kościół zabierze się do walki z prawdziwym szatanem na ziemi czyli ideologią gender, która ponoć wedle wspomnianego już biskupa Pieronka oraz ojca doktora Rydzyka jest groźniejsza niż holocaust i gułagi razem wzięte.
Jest tylko jeden mały problem ! Słowa samego Jezusa Chrystusa, który chyba nadal ma coś do powiedzenia w Kościele katolickim: ”Lecz kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą we Mnie, temu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza.” Dzieci molestowane przez wszystkich wymienionych przeze mnie księży były wierzącymi katolikami. Jakoś arcybiskup Michalik nie zawiesił żadnemu z księży pedofilów kamienia młyńskiego u szyi i nie utopił go w Bałtyku przy wtórze dzwonów katedry w Oliwie. Nie zrobił tego dotychczas żaden papież.
Wszyscy oni albo uniknęli kary albo po odbyciu kary znaleźli dzięki Kościołowi spokojne schronienie, przenoszono ich do innych parafii, innych krajów. Wniosek z tego jeden: nikt z hierarchów dzisiejszego Kościoła nie traktuje słów Jezusa serio. Z nowym papieżem Franciszkiem wiązane są nadzieję, że być może on zmieni postępowanie Kościoła. Przypadek nuncjusza papieskiego na Dominikanie arcybiskupa Wesołowskiego, pedofila i prawdopodobnie ciężkiego alkoholika, będzie papierkiem lakmusowym polityki nowego papieża. Jeżeli Watykan nie wyda go prokuraturze Dominikany, to znaczy, że nic się nie zmieniło i rzeczywiście czas zakładać zakon ojców pedofilianów. Dołączam obrazek, który może stać się ich godłem.
logo