O autorze
Na tym blogu będziemy na bieżąco relacjonować naszą kampanię prezydencką.

Debata to wyraz szacunku dla obywateli i demokracji

Tekst, którego nie miała odwagi opublikować Gazeta Wyborcza!


Od kilku tygodni debatujemy o debacie. Rozważamy: czy dyskutować powinni ze sobą wszyscy kandydaci? A może do spotkania powinno dojść dopiero przed ewentualną drugą turą? Ja od początku opowiadam się za debatą wszystkich kandydatów, którzy w terminie złożą sto tysięcy podpisów. A ponieważ część osób ubiegających się o urząd prezydenta nie chce wziąć udziału w debacie, postanowiłem uzasadnić, dlaczego uważam jej organizację za konieczność.
Innymi słowy, zapraszam moich konkurentów do debaty o debacie. Nie chcecie rozmawiać o Polsce? Dobra! To podyskutujmy o tym, dlaczego mamy się nie spotkać i dlaczego do tej debaty ma nie dojść?


Jestem przekonany, że taka dyskusja i argumenty, które w niej padną, również dużo powiedzą o tym, jak kandydaci na prezydenta rozumieją – lub też: nie rozumieją – demokracji. Polska jest państwem demokratycznym, a sednem demokracji jest właśnie dyskusja wielu głosów.



Pomysł Bronisława Komorowskiego, aby stanąć do debaty dopiero przed ewentualną drugą turą wyborów, jest szkodliwy i niebezpieczny, ponieważ wybory prezydenckie sprowadzone zostaną – jeżeli w ogóle do debaty dojdzie! – do dyskusji dwóch tylko obozów politycznych. Zatem, niezależnie od tego, kto w tej debacie być może się spotka, w wyniku decyzji urzędującego prezydenta z dyskusji o przyszłości Polski wyeliminowane zostanie kilkadziesiąt procent Polaków, którzy w pierwszej turze oddadzą głos na pozostałych kandydatów.



Tak nie może być! Nowoczesne społeczeństwo składa się z wielu różnorodnych grup, które w wyborach oddadzą głosy na różnych kandydatów. Jeżeli jedyną debatą będzie spotkanie dwóch kandydatów przed drugą turą, to te wszystkie głosy zostaną wyrzucone do kosza na śmieci, a Polska sprowadzona zostanie do kraju dwóch plemion, które ignorują istnienie i głos wszystkich pozostałych. Z szacunku dla tych obywateli i ich głosów nie można na coś takiego pozwolić.


Również to, że urzędujący prezydent ubiega się o reelekcję nie jest powodem, aby zrezygnować z debaty przed pierwszą turą wyborów. Niebezpieczeństwo tego pomysłu polega na tym, że zwolnienie osoby sprawującej urząd głowy państwa od obowiązku debaty jest, de facto, postawieniem dzisiejszej władzy ponad porządkiem demokratycznego państwa prawa.
Trudno oprzeć się wrażeniu, że za tym pomysłem stoi pewien rodzaj pychy. Starożytni Grecy nazwali ją hybris – ślepą dumą władcy, który traci zdolność rozpoznania sytuacji i łamiąc zasady, prowadzi swój kraj do klęski. Jeżeli ubiegający się o reelekcję prezydent nie chce wziąć udziału w debacie, znaczy to, że już dziś patrzy z góry na demokrację i jej procedury, że stawia się ponad zasadami, których strzec się zobowiązał. Demokracja nie jest dana na zawsze i tylko od tego, jak my, kandydaci na prezydenta, zachowamy się dziś, zależy, czy Polska będzie demokracją jutro. Unikanie debaty jest psuciem demokracji.


Po trzecie, debata jest unikalną okazją, aby spotkali się wszyscy ci, którzy ubiegają się o urząd głowy państwa. Nie tylko po to, aby mówić, ale przecież również po to, aby słuchać. W tej dyskusji do głosu dojdą obawy, marzenia i nadzieje wielu różnych grup obywateli Polski – z prawicy, z lewicy i z centrum, feministek i szowinistów, gejów, lesbijek i homofobów, wierzących i ateistów, rolników, myśliwych i ekologów, młodych i starych, bogatych i biednych, szczęśliwych i przerażonych. Jednym słowem: Polaków.

Nie twierdzę, że te głosy będą zawsze mądre. Patrząc na te niektóre kandydatury wiem, że nie raz w czasie tej debaty będę miał ochotę parsknąć śmiechem lub ukryć twarz w dłoniach i płakać nad nieskończonością ludzkiej głupoty. Ale niech się wtedy wstydzą ci, którzy wystawili politycznego analfabetę do najważniejszy wyborów w Polsce! Poważnych, szanujących demokrację kandydatów w żaden sposób nie zwalnia to z obowiązku debatowania!

Naszym psim obowiązkiem jest wziąć udział w takiej debacie i w jej trakcie słuchać, by w każdym, choćby najdurniejszym zdaniu konkurenta doszukiwać się wskazówek, które pozwolą nam w przyszłości lepiej wypełnić to kluczowe zdanie z prezydenckiej przysięgi, zobowiązujące Prezydenta Rzeczypospolitej, by najwyższym nakazem było dla niego dobro obywateli. Wszystkich obywateli! Również tych, którzy w dobrej wierze oddadzą swój głos na kandydata lub kandydatkę, który opowiada głupstwa. Możemy wiedzieć, że to głupstwa, ale nie możemy ignorować prawdziwości zaangażowania wyborców, których te głupstwa uwiodą.


Podsumowując, uważam, że debata wszystkich kandydatów musi się odbyć. Wzięcie w niej udziału jest dla mnie oczywiste po pierwsze, jako działanie wynikające z szacunku dla wszystkich obywateli Polski, po drugie, jako działanie wynikające z szacunku dla reguł demokracji, a po trzecie wreszcie, jako sposób na poprawienie jakości przyszłej prezydentury – bo każdy, kto chce sprawować dobrze ten urząd, powinien wsłuchać się w głos swoich konkurentów.

Nie wzięcie udziału w debacie to jedno. Jednak nieprzedstawienie argumentów, dla których się od takiej debaty uchyla, to coś zupełnie innego. Dlatego zapraszam Panie i Panów kandydatów do poważnej dyskusji na ten temat.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
POLECAMY 0 0Polacy sprzątają Himalaje. Andrzej Bargiel wziął worki i poszedł na lodowiec. "Ilość śmieci szokuje"
MOTO 0 0Skoda Kodiaq, Karoq, Kamiq. Nazwy podobne, ale auta różne. Najlepiej wyjaśnia to… Krystyna Czubówna
Fundacja Citi Handlowy 0 0Organizacje pozarządowe otrzymały wsparcie. Pomoc ma trafić do m.in. migrantów
ASZdziennikMotorola 0 07 pomysłów na wieczór, które są tak fajne, że aż szkoda ich nie wrzucić na Insta
0 0Możesz się pozbyć boomboxa. Ten niezniszczalny głośnik stanie się sercem każdej imprezy
0 0Przebranie Tosi na szkolny konkurs na ustach wielu Polaków. Zareagowała sama Tokarczuk
0 0"Patologiczna sytuacja". O tym problemie bezpłodnych singielek w Polsce mówi świat
0 0Tusk opublikował poruszający film. Nagranie pokazuje jego najważniejsze osiągnięcia
0 0"Chyba to nie mój świat". Tyszkiewicz już rozczarował się pracą w Senacie
dad:HERO 0 0"Trzeba mieć do kogo wracać..." płk Kruczyński z GROM o tym, jak być komandosem i ojcem
0 0Czy kobiecy sutek zgorszył Moneta? Wyprosili matkę, teraz się tłumaczą