Tym razem nie omawiam, nie referuję, ale zapraszam na Warsaw Gallery Weekend (28 – 30 września 2012, Warszawa). (Dobra) impreza zapowiadała się już od dawna, a zapowiedzi pełne były niespodzianek oraz obietnic, dlatego nie mogę się doczekać. Na co właściwie czekam? Na wielki, stołeczny wernisaż, który odbywa się jednocześnie w 17 najciekawszych galerach oraz fundacjach sztuki współczesnej.

REKLAMA
Zaproszenie, program, szczegóły:
W tej imprezie chodzi przede wszystkim o artystów, otwarcia, wystawy i sztukę współczesną, ale nie tylko… Już się bowiem utarło, że jeśli w stolicy dzieje się coś większego, znaczącego, to nieodmiennie musi chodzić również i o miasto Warszawę. Dlaczego tak jest? Ano dlatego, że Warszawa – choć różna, wcale nie zawsze fajna – jednak jest fenomenem.
logo
Stefan Constatinescu, Troleibuzul 92, 2009, video powstao na pokaz w Pawilonie Rumuńskim na 53 Biennale Sztuki w Wenecji 2009.

Warsaw Gallery Weekend to święto sztuki oraz Warszawy. Nie świętujemy miasta jako takiego – fetujemy obecność w nim tej szczególnej energii, za sprawą której nieustannie jest jeszcze wola, miejsce i możliwości dla zaistnienia niełatwej, niejednorodnej, nierzadko trudnej do pokazania czy odbioru sztuki współczesnej (każdej sztuki – jest to bowiem wydarzenie z udziałem artystów, kuratorów, znawców i amatorów sztuki tak z Polski, jak zza granicy). Choć urzędnicy warszawscy nie doceniają tego, to jednak sztuka lubi Warszawę, a Warszawa – jako miejsce – stanowi przestrzeń fenomenalną, idealną wręcz dla tworzenia i wystawiania sztuki współczesnej.
A właśnie. Galeria lokal_30 niebawem zmienia miejscówkę i właśnie w tę sobotę urządza ostatnie śniadanie z artystami w dotychczasowej siedzibie. Kto zna lokal, ten pewnie pożałuje balkonu z widokiem na tętniące życiem pawilony. Należy się jednak cieszyć, bo galeria przenosi się w nową, niemal pięciokrotnie większą przestrzeń, co niewątpliwie otworzy przed nią nowe możliwości.
logo
Societe Realiste, The Fountainhead, 2010, jest footagem filmu z roku 1949, opartym na powieści Ayn Rand, Film dzieje się w Nowym Jorku i przedstawia historię architekta-indywidualisty (którego pierwowzorem był Frank Lloyd Wright).

Co więc robimy w najbliższy weekend? Robimy wszystko, żeby zobaczyć jak najwięcej. Szczególnie jednak polecam lokal_30, który będzie się żegnał z dotychczasową siedzibą i – prócz otwarcia wystawy „Komfortkampf” węgiersko-francuskiego kolektywu Société Réaliste (świetna, składająca się m. in. z filmu „A life to see”, którego projekcja on-line rozpoczęła się w lutym 2012 roku, a zakończy się w marcu 2113! Szczegóły w poniższym linku) – zorganizuje jeszcze swoje ostatnie (w starym miejscu i w dotychczasowej formule) śniadanie z artystami oraz, jako bonus i niespodziankę, otworzy na najbliższe trzy dni dodatkową przestrzeń na 3 piętrze, gdzie pokaże wideo 3 artystów:
Jeszcze zdanie o „new videos Baugart, Janin, Constantinescu”: wszystkie trzy projekty w jakiś sposób dotyczą przestrzeni miejskiej. Jest to odpowiednio: Warszawa, Świecie, Bukareszt. Warszawę chwilowo biorę w nawias, bo juto i tak stanie się na całe trzy dni królową sztuki współczesnej, ale o Bukareszcie i o Świeciu, czyli o wideo Constantinescu i Janin, pozwolę sobie słów kilka. Artyści pokazują świat z nieco innej niż nasza, warszawska perspektywa. Stolica Rumuni jest dla powracającego tam od czasu do czasu Constantinescu (na stałe mieszkającego w Szwecji) miastem przepełnionym agresją, nieco prowincjonalnym, a jednak w niezbywalny i dojmujący sposób ojczystym: właśnie figura ojca, pana, męża i patrona w przestrzeni publicznej, w post-komunistycznej Rumunii poddawana jest niezwykle subtelnej analizie w filmie „Troleibuluz 92”.
logo
Zuzanna Janin, KLAUDEK. Historia Świecia / KLAUDEK. The History of Świecie, 2010-2012, video powstało w czasie warsztatów z młodzieża w Świeciu w ramach projektu Przebudzenie.

Zupełnie inną pracą jest „KLAUDEK. Historia Świecia. 2010 – 2012” Zuzanny Janin. Narratorem historii Świecia jest jego mieszkanie, Klaudek. Z perspektywy tytułowego bohatera w coraz bardziej podupadającym miasteczku niezbyt dobrze się dzieje. Nie jest jednak beznadziejnie – przynajmniej odkąd mieszkańcy zaangażowali się w cykliczny projekt sztuki współczesnej „Przebudzenie” (zorganizowany tam przez Karinę Dzieweczyńską). Skoro oni mogli, to może i my spróbujmy odnaleźć coś pobudzającego, odświeżającego i poruszającego w sztuce współczesnej oraz w Warszawie? Jest do tego świetna okazja: jutro 17 otwarć w 17 stołecznych galeriach.