Karol Okrasa przed degustacją wina

Steingarten Jacob’s Creek to jedna z tych winnic, która zrobiła na mnie największe wrażenie. Położona na skale (w tłumaczeniu kamienny ogród, stąd ta nazwa) na szczycie wzgórza pomiędzy dwiema przepięknymi dolinami.

REKLAMA
Aby dojechać do winnic wyruszyliśmy z Adelajdy, piątego co do wielkości miasta w Australii. Podczas godzinnej drogi do Barrosa można podziwiać różnorodność i
dziewiczość australijskiego klimatu. 35 stopniowy upał nie ułatwiał nam zwiedzania winnic, które zobaczyliśmy na własne oczy w całej swojej okrasie. Cudownie mieniące się kiście dojrzałych winogron i do tego ta niesamowita zieleń !!!! O tak, widać jeszcze skutki ostatnich i zaskakujących, jak na tę porę roku deszczy w tym rejonie.
Udaliśmy się do domu Jacob’s Creek czyli visitor center, gdzie gospodarze zbadali nasze możliwości w doświadczaniu magicznego świata win. Test sensoryczny, ku zaskoczeniu nas samych, przeszliśmy wszyscy pozytywnie. Dzięki temu łatwiej mogliśmy przetestować kilkanaście win w kolejnej odsłonie testingu. Lunch, który zjedliśmy po degustacji najwspanialszych australijskich win zapamiętam na długo. Rzadko bowiem jadam smażonego krokodyla z konfiturą pomidorową i krwistego kangura w jednej kompozycji. Jak się okazuje, dania te nie uchodzą w Australii za rarytasy lecz bardzo popularne i wręcz pospolite jedzenie. Ale w wykonaniu szefowej kuchni Jacob’s Creek Veronici Zahra była to iście królewska strawa.

A jakie są australijskie wina? Odpowiedz jest prosta - wyśmienite!!! Jacob’s Creek Shiraz Reserve na zawsze zaskarbił sobie moje podniebienie ale i australijskie Chardonnay coraz częściej pojawia się w anturażu dań rybnych serwowanych na moim stole. Słoneczne i przepełnione koncentratem owocu układanego pod australijskim
słońcem. W tych winach mam wrażenie jest wszystko czego szukamy. Owocowość, świeżość, a zarazem pełna harmonii struktura. No i ten Shiraz, jak sami Australijczycy przyznają to miejsce gdzie owy wspaniały szczep się narodził.
W lutym, winnice w dolinie Barrossy są jeszcze zielone, a krzaki skrywają swe owoce, niczym nastroszona kwoka nim zostaną zabrane jej dzieci. Dookoła wypalona słońcem bezkresna ziemia i poplamiona soczystą zielenią krzaków winorośli. Widok ten naprawdę zapiera dech w piersiach i sprawia ze chce się tu wracać ponownie.