Od 3 dni jestem w Australii. Po uporaniu się z jet lagiem (10 godzin różnicy czasu) zaczynam wariować wręcz z radości. Nie mogę przestać się śmiać widząc Świętego Mikołaja, renifery, elfy i choinki obsypane sztucznym śniegiem w 30 stopniowym upale. Jak dotąd widziałam tylko jednego plastikowego bałwanka - pewnie taka postać zadziwiłaby nawet Australijczyków. Analizując ich sposób żywienia zaczynam od śniadania.

REKLAMA
W hotelach proponowane jest typowe angielskie śniadanie:
- jajecznica,
- bekon,
- fasolka w sosie pomidorowym,
- kiełbaski,
- duszone pieczarki,
- placek ziemniaczany (hash browns),
- pieczone pomidory
- tosty.
„W domach tak się nie jada, chyba że wstajesz o 4 rano i idziesz pracować na farmie. Teraz, w okolicy Świąt Bożego Narodzenia jest ogromna ilość świeżych, aromatycznych i przepysznych owoców, to one stanowią podstawę śniadań – mango, melony, arbuzy, truskawki, brzoskwinie, nektarynki, truskawki i winogrona.” – mówi Maxime.
logo
Pancakes

Ujęły mnie maszyny do robienia naleśników, a w zasadzie pulchnych pancake’ków, które jada się z miodem, syropem klonowym – albo jak mówią mi sami Australijczycy – z sokiem z cytryny i odrobiną cukru.
W stanie Queensland popularna jest również kanapka z … bananem „Rozgniatasz widelcem banana na toście i przykrywasz go drugim tostem. Cały kraj się z nas śmieje, ale co z tego, skoro to takie pyszne?!”
logo

No i Vegemite! Miłość Australijczyków, której nie umiem zrozumieć. Jest to ciemnobrązowa pasta zrobiona z wyciągu z drożdży. Pachnie przyjemnie - drożdżami. Jej smak…. nie do porównania z niczym…. Podobno popełniłam błąd, bo kanapkę powinno smarować się cieniuteńko. Mimo wszystko boję się rozpocząć kolejny eksperyment. W każdym razie to jeden z pierwszych produktów, jakie podaje się małym dzieciom. Podobno w każdym australijskim domu są zdjęcia uśmiechniętego bobasa z usmarowaną na czarno buzią od vegemite. „Najlepszym sposobem na płaczące z powodu ząbkowania maluchy, jest podanie bobasowi paluszków chlebowych z pastą vegemite.” Nie można odmówić wartości odżywczych temu produktowi – zawiera on witaminę B1, B2, B3 i kwas foliowy. Każdy pytany przeze mnie o śniadania mówił, że lecąc za granicę zabierają słoiczek ze sobą. Pierwszą rzeczą po powrocie z wakacji jest zaparzenie pysznej herbaty – nawet w Anglii nie widziałam takiego ceremoniału parzenia herbaty jak tu – i jedzą kanapkę z Vegemite, aby poczuć się domowo. Cóż… wychowałam się z dala od kangurzej torby, gigantycznych nietoperzy i zadziwiających swoim długim dziobem ibisów. To pewnie dlatego.