
Nie przypuszczałam, że Australia jest taka herbaciana. W sklepach z pamiątkami sprzedawano lokalne herbaty - a właściwie chyba gatunki nazwane od miejscowości - bo nie wiem czy np. w Brisbane ktoś herbatę uprawia. Chociaż w Parku Narodowym w Noosa jest nawet Tea Tree Bay.
REKLAMA
W każdym hotelu, a mieszkałam w kilku - poza kilkoma gatunkami herbaty i czajnikiem, w minibarze było zawsze mleko. Wszyscy piją herbatę z mlekiem. Zaparzają, mają swoje ulubione, lokalne - herbata jest zdecydowanie celebrowana przez Australijczyków. Zastanawiają się, które z gatunków przetrzymywać w lodówce, a które w szafce. W Polsce, w programie konferencji jest przerwa kawowa, w Australii - herbaciana.
Trzydziestokilkuletnia Australijka zamawiając deser zrobiony z pianek Marsmallow wyznała, że nigdy w życiu nie widziała śniegu i zapytała czy faktycznie przypomina on deser Snowball.
Pianki są tam bardzo popularne - w sklepach można kupić takie wielkości pięści - specjalnie do pieczenia nad ogniskiem 26 grudnia. Takie ogniska pali się na plaży - ot tradycja Świąteczna :)
Yuzu to owoc wyglądający jak mała, żółta mandarynka z dużą ilością pestek. Niezwykle aromatyczny - polecam gorąco, szczególnie w upalne dni - wspaniale orzeźwia!
Bezmięsna potrawa wymagała wręcz fotografii - w środku lata, w sezonie warzywno - owocowym, zamówienie wege dania jest niemal niemożliwe, co sprawdziłam w kilkunastu Brisbańskich restauracjach.
